poniedziałek, 6 czerwca 2016

Annie cd Alois

 - Aaaaa... Czyli to ta typa była cały czas w środku. - Stwierdziłam.
 - Annie nie pomagasz mi tak. Bierz walizkę i chodź. - Szarpnęła się Ester.
 - No spoko... - Wzięłam walizkę i chciałam dalej ruszyć, ale Foster nas zatrzymał.
 - Lili była w środku? Miała przyjechać dopiero za pół godziny, więc ją chyba pomyliliście. - Odpowiedział zmieszany Alois.
 - Co kolejna? Japierdziele, że one są takie głupie. Annie ostatni raz mówię. Chodź, bo zaraz cię tutaj zostawię. - Wkurzyła się.
Spakowałam jej walizki do samochodu. Nie wiem gdzie się wybierała. Stwierdziłam, że chyba jedziemy w odwrotne strony. Zdziwiona pożegnała mnie mówiąc, że będziemy ze sobą w kontakcie. Ruszyłam w przeciwną stronę, ale jak to bywa w Anglii to zaczął padać deszcz! tak znowu, ale wiesz taki mamy kilmat of course 

Przebywając póki co w hotelu i szukając sobie pracy w pewnym momencie zaczął dzwonić mój telefon, jednak zanim wygramoliłam się z kanapy i podeszłam do kuchni to sygnał skończył się. Spojrzałam na rejestr, lecz numer prywatny? Wykręciłam numer do Ester, bo kto inny miał do mnie zadzwonić.
 - Hej Ester dzwoniłaś? No wiesz z numeru prywatnego, bo takowy dzwonił do mnie chwilę temu.

<Ester?>

Alois cd Annie

-Lili? -zapytałem
-Co. Co. Co?!!!one!! Czyżby ktoś zapomniał jak mam na imię, czy pomylił mnie z inną? -zaczęła od słowa ktoś drzeć się niemiłosiernie
Ups. Faktycznie nietaktowny i być może nie wybaczalny błąd.
-Ester? Ester co ty robisz? -zapytałem łagodnie
-Teraz już wiesz jak mam na imię?! Dupek. Mam rację. Tak. To dobry pomysł by się wyprowadzić. -uniosła o wiele za ciężką walizkę do góry
-Czekaj, pomogę. -chwyciłem ją z drugiej strony, ale dziewczyna się szarpła

<Anke?>

Annie cd Ester

 - Ester... Tu ktoś jest geniuszko... - Burknęłam.
 - Co? Weź nie żartuj sobie śmieszku. Dobra weź mi pomóż i chodź. - Spojrzała się na mnie jak na niedowiarka.
 - Serio, ale skąd ja mam wiedzieć co to było. Nie słyszysz jak ktoś otwiera lodówkę? - Podniosłam jedną walizkę.
 - Cicho. Nie ma żarcia, bo jeszcze mi nie uniesiesz tej walizki. No już, bo zaraz Alois będzie i jak ja mu się wytłumaczę.
Zdenerwowana całą tą sytuacją wzięłam resztę walizek i oddałam jedno spojrzenie, ale zauważyłam tylko rękę. Wskazałam ją dziewczynie, ale zanim jak zwykle się obróci i zauważy to wszystko znika. Wyszłam za nią i zatrzasnęłam drzwi. Stanęła chwilkę przed domem i westchnęła. Chciałam się jej spytać co zamierza zrobić, ale za długo się pakowała. Centralnie za nią stał Alois. Kurde może teraz zrozumie, że mogłyśmy tam nie iść. Pewnie to coś czy tam ktoś poinformował Fostera. Zanim stwierdziłam o Fosterze za nią, ona poczuła jego dłoń na ramieniu.
<Alois?>

Ester cd Annie

No i ostatnia walizka. Po spojrzeniu na zegarek uświadomiłam sobie, że to i tak jak na mnie całkiem niezły czas- 22 minuty. Tylko 22 minuty. Rozejrzałam się po raz ostatni po pokoju i przypomniałam sobie dosłownie tysiące rzeczy, tą dziurę za obrazem, dlaczego fototapeta jest odrapana w paru miejscach i przede wszystkim mój wzrok utkwił na ścianie ze zdjęciami. Eh, było ich pełno, a ja nie miałam czasu ściągać tych zlepków wspomnień. Moment. Ester, halo, ziemia. Masz zejść na dół, Fapian czeka. Właśnie uświadomiłam sobie, że mam problem. Nie dam rady zabrać tych czterech walizek i sześciu kartonów z butami sama do samochodu.
-Annie, leniwy ćwoku. Przyda mi się Twoja pomoc.

<Anke?>

Annie cd Ester

Zaskoczyłam się, że Ester już się nie gniewa. Teraz to dopiero nie wiedziałam co tu się dzieje. Nie chciałam kupić tej kafejki. Chociaż, gdybym miała fundusze zajęłabym się... nie lepiej nie.
 - Nie przechodziłam tu tylko. Dziwnym cudem czasami mam ochotę wrócić do tamtych czasów, ale nie... - Stwierdziłam.
 - Ogółem to ta kafejka Lenny'ego co mówiłaś? Po co on ją sprzedaje? - Spytała się mnie jakby nic nie wiedziała.
 - No przecież cała trójka wyjechała. Eh... Tak to ta kafejka. - Zastała cisza, wręcz grobowa.
 - Podejdziesz ze mną po moje rzeczy do Fostera? Dobrze wiem, że teraz tam nikogo nie ma. - Uśmiechnęła się.
 - Jesteś pewna? Nie chcę się narażać. Le... - Nie dokończyłam.
Spojrzała na mnie trzymając kluczyk do rezydencji w ręce. Czekajcie... Po co ona idzie po swoje rzeczy? Przestałam się nad tym zastanawiać, gdy stałyśmy przed tym miejscem. Estera chwyciła za klamkę i o dziwo się otworzyły. Dziewczyna stwierdziła jedynie, że pewnie Foster lub ktoś inny zapomniał zamknąć drzwi. Postanowiłam poczekać na dziewczynę w holu. Stałam i wpatrywałam się w schody. Czekałam na Ester, lecz chyba pakowanie dłużyło jej się. Ile ona ma tych rzeczy? Znudzona zaczęłam wchodzić po schodach. Byłam już prawie na samej górze, ale postać która przemierzała korytarz idąc w moją stronę nie była ani Esterą ani nikim mi znanym. No to jak zwykle mamy kłopoty...

<Ester?>

Ester cd Annie

-Boooo! -spróbowałam wystraszyć znajomą mi dziewczynę, ale no cóż... nie wyszło
-Co Ty?!!one! -wyglądała na zaskoczoną, wkurzoną i ogólnie zabawnie
-No ja. -zaśmiałam się- A co? Spodziewałaś się araba krzyczącego Allah akbar? Pfff. Chociaż. Chociaż to by było coś. -i w tym momencie straciłam kontrolę nad śmiechem, przypominałam starą kwiczącą świnkę morską od Fostera
-To nie było śmieszne. -zachowywała się dziwnie, dopiero teraz rzuciło mi się to w oczy
-Ejka. Tak właściwie co Ty tu robisz? -spojrzałam na kafejkę i napis "Na sprzedaż"- Jesteś zainteresowana tą ofertą? -spytałam lekko zaskoczona i zmieszana
-T-Ty już nie jesteś zła? -przybrała poważną minę
-Ja? Niby za co? -zaśmiałam się jak głupek, jak francuz do sera [hyhyhy]

[Annie, kartoflany kurdupluu- napiszesz coś dzisiaj jeszcze?]

Annie cd Ester

Odkąd każdego z nas drogi się rozłączyły poczułam się dziwnie. Nie wiem jak nazwać to uczucie. Może spokój? Nikt mi już nie stał na drodze, uciszał mnie, groził, krzyczał, denerwował i wiele innych czynności. Mogłam wyjechać na północ, ale czy mam tam gwarancję ciszy i spokoju? Lenny uprzykrzałby mi tylko życie. Nie potrafię na niego normalnie patrzeć przez ten cały ciąg różnorakich zdarzeń. Teraz mogę iść spokojnie przez ulice Bristolu i nie myśleć co będzie jutro. W sumie to nie do końca. Mijając kafejkę, którą kupił Lenny trudno było się niczym nie przejmować. Spojrzałam przez szybę, bo może akurat coś zobaczę prócz szyldu z ogłoszeniem na sprzedaż. W tym czasie poczułam jak coś wyskoczyło mi za plecami...

<Ktoś?>