Odkąd każdego z nas drogi się rozłączyły poczułam się dziwnie. Nie wiem jak nazwać to uczucie. Może spokój? Nikt mi już nie stał na drodze, uciszał mnie, groził, krzyczał, denerwował i wiele innych czynności. Mogłam wyjechać na północ, ale czy mam tam gwarancję ciszy i spokoju? Lenny uprzykrzałby mi tylko życie. Nie potrafię na niego normalnie patrzeć przez ten cały ciąg różnorakich zdarzeń. Teraz mogę iść spokojnie przez ulice Bristolu i nie myśleć co będzie jutro. W sumie to nie do końca. Mijając kafejkę, którą kupił Lenny trudno było się niczym nie przejmować. Spojrzałam przez szybę, bo może akurat coś zobaczę prócz szyldu z ogłoszeniem na sprzedaż. W tym czasie poczułam jak coś wyskoczyło mi za plecami...
<Ktoś?>
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz