-Co? -szepnęłam
Nie uzyskałam żadnej [tym razem napisałam dobrze] odpowiedzi. Nim zorientowałam się kim był adresat słów, już musiałam wsiadać do samochodu. Szczerze powiedziawszy to nie lubię pośpiechu. Męczy mnie. W takich chwilach mam wrażenie, że mój towarzysz niekoniecznie wie z kim ma do czynienia i najzwyczajniej w świecie mnie nie rozumie, a mimo to zastanawiałam się czy... tak jak myślą inni- czy byłaby z nas dobra para? Oh. Nie. Na pewno nie. Nie ma mowy. Ja, Ester Ingrid Crown od dziś się usamodzielniam.
-Foster, stań. -powiedziałam chłodnym i stanowczym głosem
-Źle się czujesz, maleństwo? -wydawaj się zatroskany
-Po prostu stań. -blondyn się posłuchał- Wysiadam. Nie. Tłumaczyć się nie będę. Mam dość. Chcę się usamodzielnić. I nie. Nie mów mi co mam robić. -uchyliłam drzwi
-Ale...? -i w tym właśnie momencie nimi trzasnęłam.
Przez głowę przeszło mi krótkie i nic nie znaczące: żegnaj.
[W tym czasie Annie pewnie już nie klnie na kaczki, co?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz