- A więc gdzie się wybiera panicz Lenny? - Zaśmiał się bardzo ironicznie Foster.
- Tam, gdzie was wszystkich nie będzie. - Byłem wściekły.
- Czyli do swojej ukochanej? Tylko szkoda, że nikt nie wie gdzie pojechała, a chwilę temu przytulała twojego kolegę. - Stwierdził zadowolony Alois.
Faktycznie jechałem szukać Annie, ale do cholery nie wiedziałem, gdzie ona jedzie. Dwójka, a raczej Foster mnie wyśmiała i wsiadła do samochodu, do którego ja miałem wejść. Nie zdziwiłem się, że Annie tak odjechała. Ten parszywy psychol nakłamał wszystkich i Annie wiedziała, że jeśli wyjedzie to jeszcze może nic nie jest stracone. Jednak widzę, że jeśli Ester wierzy w te wszystkie słowa swojego kochasia może być, że przez niego nigdy jej nie zobaczę. Usiadłem na trawie aż nagle zaczął padać deszcz i jakaś dziewczyna podeszła do mnie.
- Przepraszam... Też czekasz na autostopa? - Zapytała nieśmiało dziewczyna.
- Tak też czekam. Jestem Lenny a ty? - Przedstawiłem się.
Finalnie dziewczyna znikła. Mogła to być Annie lub jakaś dziewczyna co się mnie wystraszyła, jednak głos nie wskazywał mi na Annie. Czekałem tutaj chyba trzy godziny, a i tak w końcu jedynie spotkałem Ethana.
- Lenny ja wiem, że... - Nie dokończył Ethan.
- Wiesz, że ona jest dla mnie ważna? Świetnie. Czy tylko ja mam wrażenie, że Foster mydli wszystkim oczy?
- Bo tak jest... Chyba jednak wiedziała, że jeśli wyjedzie to uniknie złości Ester. Ciebie też wywalili na zbity pysk?
- Chyba tak. Nie wiem. Gdy słyszałem wasza kłótnię wybrałem się tutaj... A gdzie twoja siostrzyczka?
- Claire dałem resztę moich oszczędności i wyruszyła do hotelu. Tam prosi o wsparcie dla nas od Północy. Może to żałosne, ale nam pomogą wrócić...
Ethan jednak musi moim zdaniem zostać. To on jako ostatni widział Annie przed całym zamieszaniem... Ku naszemu zdziwieniu zauważyliśmy błąkającą się istotkę wyklinającą się na kaczki. Byłem pewny, że to Annie. Ethan postanowił się upewnić czy to naprawdę ona...
<Ethan?>
piątek, 17 lipca 2015
Ester cd Ethan
Po wyładowaniu całej frustracji na Ethan'ie coś mnie cholernie zaskoczyło, mianowicie ktoś.
Poczułam w jednym momencie jego dotyk, ramiona, które wtulały się w moją talię i usta, które musknęły moje włosy by wyszeptać:
-Jestem z Ciebie dumny.
Gdy przestałam obserwować Foster'a, który nadal stał wtulony we mnie spostrzegłam, że Norton'a już tu nie ma.
-Przejedziemy się gdzieś? -wyszeptał
-Mianowicie? -zapytałam nie przekonana
-Po przechadzać się po najmroczniejszych dzielnicach tego miasta. Co ty na to?
-Daję Ci dwie godziny na zachwycenie mnie od momentu wjazdu do miasta.
-Obiecuję, że Cię nie zawiodę.
Szyby były przyciemniane, nie było szansy by ktoś dostrzegł kierowce, bądź pasażera. W trakcie drogi natknęliśmy się na znajomego "autostopowicza" ...
<Ktoś kto lubi łapać stopa?>
Ethan cd Annie
-Ale czemu? Co się do cholery w tym pokoju stało? -zapytałem
-Po prostu tak trzeba. -przestała mnie tulić, odeszła...
Postanowiłem się nie mieszać póki... nie zobaczyłem wkurzonego Maleństwa.
-Co się stało? -nie wiedzieć czemu, ta sytuacja mnie krępowała
-Co się stało?! Nie chcę widzieć tutaj żadnego aniołka, bo to się potem odbija na moich relacjach z innymi... -była naprawdę wkurzona
-Z kim? -zapytałem mniej pewny siebie
-Connor, Carter... Alois nienawidzą takich jak wy, macie swoje miejsce na ziemi, a ono nie jest tutaj. Rozumiemy się? Wracajcie stamtąd skąd przybyliście. Teraz! Już! -wykrzyczała
Uświadomiłem sobie, że przy kotarze, za plecami tej drobnej istotki stał nasz czarny, ulubiony charakter- Foster. Szczerzył ząbki, widocznie był zadowolony z postawy, którą prezentowała dziewczyna. Wolno do niej podszedł i... nie wierzę!
<Maleństwo?>
-Po prostu tak trzeba. -przestała mnie tulić, odeszła...
Postanowiłem się nie mieszać póki... nie zobaczyłem wkurzonego Maleństwa.
-Co się stało? -nie wiedzieć czemu, ta sytuacja mnie krępowała
-Co się stało?! Nie chcę widzieć tutaj żadnego aniołka, bo to się potem odbija na moich relacjach z innymi... -była naprawdę wkurzona
-Z kim? -zapytałem mniej pewny siebie
-Connor, Carter... Alois nienawidzą takich jak wy, macie swoje miejsce na ziemi, a ono nie jest tutaj. Rozumiemy się? Wracajcie stamtąd skąd przybyliście. Teraz! Już! -wykrzyczała
Uświadomiłem sobie, że przy kotarze, za plecami tej drobnej istotki stał nasz czarny, ulubiony charakter- Foster. Szczerzył ząbki, widocznie był zadowolony z postawy, którą prezentowała dziewczyna. Wolno do niej podszedł i... nie wierzę!
<Maleństwo?>
Annie cd. Ester
Alois podszedł do mnie z ironicznym uśmiechem. Widać było, że znowu namieszał Ester i reszcie. Jednak dla mnie to nie znaczyło aż tak bardzo.
- No i co teraz zrobisz? Nie opłacało się podsłuchiwać. - Uśmiechnął się Foster.
- Spokojnie już ci to z mojej strony nic nie grozi. Ale jeśli kiedykolwiek zabraknie ci chociaż jednego elementu układanki to żałuj to czego zrobiłeś... - Powiedziałam.
Wiedziałam, że Foster uzna to za śmieszne, ale wiem czasami co jest odpowiednie. Szybko, gdy Ester nie było w pokoju spakowałam się częściowo i wyszłam z pokoju. Telefon zostawiłam na miejscu, żeby nikt nie wydzwaniał, a jeśli już chce to niech się troszkę postara. Po cichu zeszłam po schodach, ale po korytarzu krzątał się Ethan.
- Wyjeżdżasz? - Chłopak był zaskoczony.
- Tak wyjeżdżam na pewien czas. Ale nie masz prawa nikomu mówić. Proszę cię, bo pewna osoba może mnie szukać. - Po tych słowach przytuliłam chłopaka i odeszłam w stronę drzwi...
<Ethan?>
- No i co teraz zrobisz? Nie opłacało się podsłuchiwać. - Uśmiechnął się Foster.
- Spokojnie już ci to z mojej strony nic nie grozi. Ale jeśli kiedykolwiek zabraknie ci chociaż jednego elementu układanki to żałuj to czego zrobiłeś... - Powiedziałam.
Wiedziałam, że Foster uzna to za śmieszne, ale wiem czasami co jest odpowiednie. Szybko, gdy Ester nie było w pokoju spakowałam się częściowo i wyszłam z pokoju. Telefon zostawiłam na miejscu, żeby nikt nie wydzwaniał, a jeśli już chce to niech się troszkę postara. Po cichu zeszłam po schodach, ale po korytarzu krzątał się Ethan.
- Wyjeżdżasz? - Chłopak był zaskoczony.
- Tak wyjeżdżam na pewien czas. Ale nie masz prawa nikomu mówić. Proszę cię, bo pewna osoba może mnie szukać. - Po tych słowach przytuliłam chłopaka i odeszłam w stronę drzwi...
<Ethan?>
Ester cd Lenny
Rozmowa z Lennym nic nie wniosła do tematu, nie mogłam mu z resztą ufać. Był dla mnie drobnostką nikim istotnym.
-Skończyłam tę rozmowę możesz już sobie pójść. -chłopak się mnie posłcuhał
Ledwo pozbyłam się jednego, przybył drugi.
Foster delikatnie musknął ręką mój policzek:
-Wszystko w porządku? O czym rozmawialiście?
-Nie domyślasz się?
-Domyślam, ale... chcę usłyszeć teraz co o mnie myślisz moje Ty Maleństwo, moja Ty... Kruszynko. -Uważam, że gdy tak się zachowujesz to jesteś naprawdę uroczy, lecz... to nie zmienia faktu, że jesteś często bardzo wredny, arogancki i się nie słuchasz.
-Nikt Ci nie mówił? -zapytał
-A co miałby mi mówić? -zapytałam faktycznie zaciekawiona
-Że mężczyźni są posłuszni dopiero po ślubie... -uśmiechnął się
-Daj mi spokój, masz tysiące innych.
-No i akurat jedna z takich idzie... -wskazał pewny siebie na Annie
Nie wiem czy chciał mnie w tej chwili zdenerwować, sprowokować mnie, czy też się ze mną droczyć. Jedno jest pewne: nie chcę z nią teraz rozmawiać.
Alois zmierzył w jej kierunku.
<Annie?>
-Skończyłam tę rozmowę możesz już sobie pójść. -chłopak się mnie posłcuhał
Ledwo pozbyłam się jednego, przybył drugi.
Foster delikatnie musknął ręką mój policzek:
-Wszystko w porządku? O czym rozmawialiście?
-Nie domyślasz się?
-Domyślam, ale... chcę usłyszeć teraz co o mnie myślisz moje Ty Maleństwo, moja Ty... Kruszynko. -Uważam, że gdy tak się zachowujesz to jesteś naprawdę uroczy, lecz... to nie zmienia faktu, że jesteś często bardzo wredny, arogancki i się nie słuchasz.
-Nikt Ci nie mówił? -zapytał
-A co miałby mi mówić? -zapytałam faktycznie zaciekawiona
-Że mężczyźni są posłuszni dopiero po ślubie... -uśmiechnął się
-Daj mi spokój, masz tysiące innych.
-No i akurat jedna z takich idzie... -wskazał pewny siebie na Annie
Nie wiem czy chciał mnie w tej chwili zdenerwować, sprowokować mnie, czy też się ze mną droczyć. Jedno jest pewne: nie chcę z nią teraz rozmawiać.
Alois zmierzył w jej kierunku.
<Annie?>
Annie cd. Alois
Dzięki Bogu Ester tutaj weszła. Obok mnie leżał nóż, który Connor szybko zabrał, żeby dziewczyna nie zobaczyła. Alois chciał to zrobić, ale reszta stwierdziła, że lepiej nie. Ledwo uszłam z życiem i to tym razem przez serdecznego gościa o imieniu Lenny.
- Annie stało ci się coś? - Zapytała zszokowana Ester.
- Nie. Gdyby nie ja to raczej Lenny by oberwał. - Byłam wściekła.
Ester wyprowadziła mnie z tej "wesołej gromadki" i zaprowadziła do pokoju. Kazała mi usiąść i opowiadać o tym co się stało gdy jej nie było, żeby mogła lepiej zrozumieć i nakrzyczeć na mnie. Wytłumaczyłam jej wszystko, że praktycznie nic się nie działo oprócz tego, że Lenny wszystko wiedział. Nawet to, że kiedyś byłam w nim zakochana. Ester jednak zbierała myśli. Do drzwi zapukał Ethan i Claire. Prosili mnie na słówko. Nic nie chcieli ode mnie, ale Ethan bardzo nalegał, żebym zagrała z nimi w Monopoly. Zgodziłam się, ale idąc po korytarzu zauważyłam Ester rozmawiającą z Lenny'm...
<Ester?>
Ester cd Lenny
Wiadomość otrzymana od Lenny'go jakoś nadal do mnie nie dochodziła. Alois... Alois był przy mnie niezwykle potulny... Czy to aby na pewno ten sam człowiek, którego znam? Czy zaś Lenny podkoloryzował historię, nadając jej dramatyzmu?
Stałam przed drzwiami, cicho zapukałam. W pokoju na pewno ktoś był, słyszałam szepty.
Drzwi się uchyliły, tak, że było widać jedynie postać w nich stojącą.
-A-Alois? Co się dzieje? -zapytałam aż nazbyt przymilnie usiłując się uśmiechać i nie zdradzać swego zdenerwowania
-Odeślij przyjaciół. Już. Dwa razy prosić nie będę. -jego głos... nie podobał mi się
-Ale... -przerwał mi
-Chcesz być w temacie? -blondyn przeczochrał moje włosy -Wiem, że jesteś dość ciekawska.
Odesłałam ich gestem ręki, nie śpiesząc się zniknęli za zakrętem korytarza.
-Teraz mnie wpuścisz? Alois? -przyglądał mi się
-Ale musisz mi obiecać coś. Cokolwiek by się działo, nie krzycz.
-Coś ty zrobił...?
-Zaufasz mi? -podał mi dłoń, przekroczyłam próg pokoju mając zamknięte oczy- szykowałam się na najgorsze.
Usłyszałam przekręcenie klucza w drzwiach...
<Annie?>
Stałam przed drzwiami, cicho zapukałam. W pokoju na pewno ktoś był, słyszałam szepty.
Drzwi się uchyliły, tak, że było widać jedynie postać w nich stojącą.
-A-Alois? Co się dzieje? -zapytałam aż nazbyt przymilnie usiłując się uśmiechać i nie zdradzać swego zdenerwowania
-Odeślij przyjaciół. Już. Dwa razy prosić nie będę. -jego głos... nie podobał mi się
-Ale... -przerwał mi
-Chcesz być w temacie? -blondyn przeczochrał moje włosy -Wiem, że jesteś dość ciekawska.
Odesłałam ich gestem ręki, nie śpiesząc się zniknęli za zakrętem korytarza.
-Teraz mnie wpuścisz? Alois? -przyglądał mi się
-Ale musisz mi obiecać coś. Cokolwiek by się działo, nie krzycz.
-Coś ty zrobił...?
-Zaufasz mi? -podał mi dłoń, przekroczyłam próg pokoju mając zamknięte oczy- szykowałam się na najgorsze.
Usłyszałam przekręcenie klucza w drzwiach...
<Annie?>
Lenny cd. Alois
Nie wiedziałem co mam zrobić. To był zwyczajny żart, chociaż sądzę, że kryją coś. Jednak ich spojrzenie zmuszało mnie do odpowiedzi...
- No może nas wypuścicie? To był przypadek, a ja sobie tylko spotkałem Annie, która szła. Więc w czym problem? - Zasugerowałem.
- Może w tym, że nie można podsłuchiwać? - Stwierdził Alois.
Widać, że domagali się wyjaśnień. Annie siedziała ze złością na łóżku i czekała aż nas wypuszczą. Alois jednak zamknął drzwi na klucz. Cała czwórka popatrzyła się na Annie. Kiedy jednak Alois podszedł do mnie z nożem lekko przeraziłem się.
- Teraz mogę wyjaśnienia panienko czy twój przyjaciel czy tam chłoptaś ma pożałować? - Popatrzył na Annie, Alois.
- Ja tylko stałam przy drzwiach, bo było mi słabo. I tak dużo nie usłyszałam. Zostawcie go i wypuśćcie. To mnie powinniście zarżnąć... - Stwierdziła z zakłopotaniem Annie.
Zaskoczyła mnie dziewczyna. Chwilę temu chciała mnie zabić, a teraz chce się poświęcić. Connor wyrzucił mnie za drzwi, a ja zszokowany skoczyłem do Ester po pomoc. Kiedy Ester jednak to usłyszała była zaskoczona i skoczyła do Ethana i Claire po dodatkową pomoc. Ethan widocznie bardzo się przejął i pociągnął za sobą swoją siostrę. Chcieliśmy żeby nic nikomu się nie stało...
<Alois?>
- No może nas wypuścicie? To był przypadek, a ja sobie tylko spotkałem Annie, która szła. Więc w czym problem? - Zasugerowałem.
- Może w tym, że nie można podsłuchiwać? - Stwierdził Alois.
Widać, że domagali się wyjaśnień. Annie siedziała ze złością na łóżku i czekała aż nas wypuszczą. Alois jednak zamknął drzwi na klucz. Cała czwórka popatrzyła się na Annie. Kiedy jednak Alois podszedł do mnie z nożem lekko przeraziłem się.
- Teraz mogę wyjaśnienia panienko czy twój przyjaciel czy tam chłoptaś ma pożałować? - Popatrzył na Annie, Alois.
- Ja tylko stałam przy drzwiach, bo było mi słabo. I tak dużo nie usłyszałam. Zostawcie go i wypuśćcie. To mnie powinniście zarżnąć... - Stwierdziła z zakłopotaniem Annie.
Zaskoczyła mnie dziewczyna. Chwilę temu chciała mnie zabić, a teraz chce się poświęcić. Connor wyrzucił mnie za drzwi, a ja zszokowany skoczyłem do Ester po pomoc. Kiedy Ester jednak to usłyszała była zaskoczona i skoczyła do Ethana i Claire po dodatkową pomoc. Ethan widocznie bardzo się przejął i pociągnął za sobą swoją siostrę. Chcieliśmy żeby nic nikomu się nie stało...
<Alois?>
Alois cd Annie
Szczerze mówiąc nie byłem zaskoczony obecnością "panny" Annie pod drzwiami, dlatego wpadłem na pomysł by "sprzedać" jej tanią sensację niby kłótni. Namówiłem pozostałych abyśmy odegrali scenkę i wystraszyli ją- dla zabawy. Jedynie niechętny był Carter, ale każdego da się przekonać, prawda? Owszem.
Usłyszeliśmy podczas naszego teatrzyku głos kogoś, kogo z początku nie poznałem, lecz, gdy całkowicie dotarł do mnie delikatny i irytujący głos- rozpoznałem i jego właściciela. Bez zbędnych uprzedzeń wciągnęliśmy obu do pokoju, rozstawiliśmy po kątach. Chłopak leżał na ziemi przy oknie, zaś dziewczyna została rzucona na łóżko.
Connor z Victor'em siedzieli na przeciwko siebie w fotelach, ja zaś oparłem się o drzwi.
-Co przyniesie wam podsłuchiwanie rozmów ludzi popijających herbatkę po przyjacielsku? -spytałem się niby przyjaźnie -Lenny? Tak się nazywasz? Jak mamy postąpić? Co uważasz w tej chwili za rozsądne? Powinniśmy was wypuścić, czy też ukarać? Hmmm?
<Lenny?>
Usłyszeliśmy podczas naszego teatrzyku głos kogoś, kogo z początku nie poznałem, lecz, gdy całkowicie dotarł do mnie delikatny i irytujący głos- rozpoznałem i jego właściciela. Bez zbędnych uprzedzeń wciągnęliśmy obu do pokoju, rozstawiliśmy po kątach. Chłopak leżał na ziemi przy oknie, zaś dziewczyna została rzucona na łóżko.
Connor z Victor'em siedzieli na przeciwko siebie w fotelach, ja zaś oparłem się o drzwi.
-Co przyniesie wam podsłuchiwanie rozmów ludzi popijających herbatkę po przyjacielsku? -spytałem się niby przyjaźnie -Lenny? Tak się nazywasz? Jak mamy postąpić? Co uważasz w tej chwili za rozsądne? Powinniśmy was wypuścić, czy też ukarać? Hmmm?
<Lenny?>
Annie cd. Ester
Wpadłyśmy do pokoju, gdzie stał Alois i jego współpracownicy. Popatrzyli się na nas dziwnie i nie mogę powiedzieć, że się cieszyli na nasz widok.
- Co wy tu robicie? - Burknął Alois patrząc złym wzrokiem na Ester.
- Eh... Wpadłam na Ester i przypadkiem upadłyśmy tutaj. - Powiedziałam.
Connor i Alois widocznie mieli jakiś plan lub problem, który był bardzo poważny. Alois jednak zaczął krzyczeć na nas, więc wyprowadziłam Ester i niby domknęłam drzwi. Poprosiłam koleżankę aby wróciła do siebie. Ja zaś nasłuchiwałam się rozmowie trzech podejrzanych mi typków. Krzyczeli do siebie, kłócili się jak zawzięci. Chodziło coś o pieniądze i o Lenny'ego ku mojemu zaskoczeniu. Czyżby ten palant Lenny na dodatek wplątał się w kłopoty? Mam nadzieję, że ja nie jestem z niczym powiązana. Nagle zza pleców wyskoczył mi niespodziewanie - Lenny! Spytał się mnie głośno co robię. Puknęłam się w czoło, ale już było za późno. Mężczyźni usłyszeli mnie i chłopaka, więc otworzyli drzwi i wtargali nas siłą do pokoju. Wiedziałam, że jestem skończona jeśli Ester nie uspokoi Alois'a...
- Zabiję cię kiedyś Lenny... - Burknęłam.
<Alois?>
- Co wy tu robicie? - Burknął Alois patrząc złym wzrokiem na Ester.
- Eh... Wpadłam na Ester i przypadkiem upadłyśmy tutaj. - Powiedziałam.
Connor i Alois widocznie mieli jakiś plan lub problem, który był bardzo poważny. Alois jednak zaczął krzyczeć na nas, więc wyprowadziłam Ester i niby domknęłam drzwi. Poprosiłam koleżankę aby wróciła do siebie. Ja zaś nasłuchiwałam się rozmowie trzech podejrzanych mi typków. Krzyczeli do siebie, kłócili się jak zawzięci. Chodziło coś o pieniądze i o Lenny'ego ku mojemu zaskoczeniu. Czyżby ten palant Lenny na dodatek wplątał się w kłopoty? Mam nadzieję, że ja nie jestem z niczym powiązana. Nagle zza pleców wyskoczył mi niespodziewanie - Lenny! Spytał się mnie głośno co robię. Puknęłam się w czoło, ale już było za późno. Mężczyźni usłyszeli mnie i chłopaka, więc otworzyli drzwi i wtargali nas siłą do pokoju. Wiedziałam, że jestem skończona jeśli Ester nie uspokoi Alois'a...
- Zabiję cię kiedyś Lenny... - Burknęłam.
<Alois?>
Ester cd Annie
-Hmmm, czy aby wszystko na pewno u Ciebie w porządku? -dziewczyna mi nie odpowiedziała, wydało mi się, że przebywa całkowicie w innym świecie. Nie byłam pewna czy mogę zawracać jej teraz głowę. Mogłabym wyrwać ją z jakichś głębszych rozmyślań- chwila. Na pewno nie, to tylko Fapian. O czym ona może tak ważnym myśleć? Dam jej czas.
Wyszłam z pokoju uznając rozmowę z Aloisem za ważniejszą, nie wiem co czuję po tak nagle przerwanym przeze mnie wyjeździe. Nie wiem czy nie jest z owego powodu zły, bez humoru. Nic nie wiem. Obeszłam korytarze, hol, bibliotekę, gdy... usłyszałam ciche głosy z pokoju należącego do Connor'a. Podeszłam cicho, starałam się poruszać zgrabnie, być niezauważoną. Drzwi były uchylone jak w podrzędnych kryminałach- przez to po twarzy przebiegł u mnie cień uśmiechu. Widziałam dwie postacie, zaś owy głos należał do postaci numer trzy, którą dostrzegłam dopiero po chwili. Była ona skąpana w mroku i niewyraźna. Mogłam tylko przypuszczać, że w pokoju znaleźli się razem: Connor, Foster i... Victor? Tak, mężczyzna teraz przemówił. Dialog dotyczył polityki. A to nowość?
Nagle deska za mną zakrzypiała:
-Co u licha... -wyszeptałam
Zauważył Annie, która rzuciła mi się w histerii w ramiona... tym samym wpadłyśmy do pokoju przez uchylone drzwi. Mimo, iż zamknęłam oczy, wiedziałam, że ta trójka ludzi bacznie się nam przygląda.
<Annie, nie wymyślaj nic głupiego i chociaż spróbuj wyplątać nas z kłopotów>?
Wyszłam z pokoju uznając rozmowę z Aloisem za ważniejszą, nie wiem co czuję po tak nagle przerwanym przeze mnie wyjeździe. Nie wiem czy nie jest z owego powodu zły, bez humoru. Nic nie wiem. Obeszłam korytarze, hol, bibliotekę, gdy... usłyszałam ciche głosy z pokoju należącego do Connor'a. Podeszłam cicho, starałam się poruszać zgrabnie, być niezauważoną. Drzwi były uchylone jak w podrzędnych kryminałach- przez to po twarzy przebiegł u mnie cień uśmiechu. Widziałam dwie postacie, zaś owy głos należał do postaci numer trzy, którą dostrzegłam dopiero po chwili. Była ona skąpana w mroku i niewyraźna. Mogłam tylko przypuszczać, że w pokoju znaleźli się razem: Connor, Foster i... Victor? Tak, mężczyzna teraz przemówił. Dialog dotyczył polityki. A to nowość?
Nagle deska za mną zakrzypiała:
-Co u licha... -wyszeptałam
Zauważył Annie, która rzuciła mi się w histerii w ramiona... tym samym wpadłyśmy do pokoju przez uchylone drzwi. Mimo, iż zamknęłam oczy, wiedziałam, że ta trójka ludzi bacznie się nam przygląda.
<Annie, nie wymyślaj nic głupiego i chociaż spróbuj wyplątać nas z kłopotów>?
poniedziałek, 8 czerwca 2015
Annie cd. Ethan
Ethan odprowadził mnie do pokoju. Uśmiechnęłam się i podziękowałam chłopakowi. Miłe to było z jego strony, ale dalej nie mogłam się pogodzić z tym, co powiedział Lenny... Mam nadzieję, że nic nie wie... Mniejsza z tym bardzo chciałam spotkać Ester i z nią porozmawiać. Tęskniłam za nią. Mam nadzieję, że wróci jutro, bo sama tu nie wytrzymam. Wieczorem postanowiłam zejść do holu coś poczytać, ale zauważyłam Ester, więc podbiegłam się do niej przywitać. Przywitałyśmy się i ruszyłyśmy w stronę naszego pokoju. Pomogłam jej się rozpakować i nawet posprzątałam część pokoju. Niestety Ester zauważyła, że coś się ze mną stało i próbowała się dowiedzieć co...
<Ester?>
<Ester?>
wtorek, 10 marca 2015
piątek, 6 marca 2015
Annie cd. Ester
Ester odpisała chyba na szybko. No pech. Dam już jej spokój. W sumie to Alois raz mnie wkurza raz nie, ale teraz mnie wkurzył. Wyjechali bez słowa, ale częściowo rozumiem ich wybór. Późnym wieczorem zeszłam na kolację, ale tam zauważyłam Lenny'ego. Chyba zasnął nad jakąś kartką, ale nie starałam się go obudzić. Oczywiście obudził się kiedy wyciągałam z lodówki coś do jedzenia. Stał za mną i objął mnie, ale nie wiem czy to dobrze...
- Lenny?
- Hm? Przejmujesz się Rat? To nic takiego.
- Oszukujesz mnie i naszą przyjaźń.
- Czyli my jesteśmy przyjaciółmi?
- No tak? - Zdziwiłam się.
- A kto tu jest zauroczony od trzech lat? - Zapytał Lenny.
Zamknęłam się. On już chyba od dawna wiedział i możliwe to samo czuł. Boję się reakcji wszystkich na to. Lenny przycisnął mnie do ściany i nie wiem co chciał zrobić, ale całą sytuację przerwał Carter i Ethan, którzy akurat przyszli coś zjeść. Oczywiście byli zdziwieni, ale Lenny już się wynosił, więc dosiadłam się do nich i zjadłam posiłek.
<Ethan?>
Ester cd Annie
Miałam wrażenie, że Alois chciał mnie pocałować, lecz w tej samej chwili zadzwoniła moja komórka. Chłopak zmierzył mnie wzrokiem:
-Nie, nie teraz. -szepnął
-Ależ... -położył mi palec na ustach, uciszając mnie
-Cichutko maleństwo...
-Ale muszę im dać znać, że żyję. -zirytowany odsunął się ode mnie i ułożył na łóżku
Wysłałam SMS'a do dziewczyny, która zawracała mi głowę.
Teraz dopiero rozejrzałam się po pokoju: sypialnia, pokój dzienny i łazienka.
Jedno łóżko... ehh, niezręcznie.
...
Mijała godzina dwudziestaczwarta, a ja nadal wpatrywałam się w okno. Poczułam jego pocałunek na mojej szyji.
-Pora spać... -odezwał się nieśmiale
-Nie jestem zmęczona.
-Cichutko maleństwo... -użył już tego sformułowania poraz wtóry
Wziął mnie na ręce, co nie było zbyt trudne i ułożyłam na łóżku, opatulił kołudrą.
Sam poszedł do łazienki, w tym czasie zasnęłam.
<Annie?>
-Nie, nie teraz. -szepnął
-Ależ... -położył mi palec na ustach, uciszając mnie
-Cichutko maleństwo...
-Ale muszę im dać znać, że żyję. -zirytowany odsunął się ode mnie i ułożył na łóżku
Wysłałam SMS'a do dziewczyny, która zawracała mi głowę.
Teraz dopiero rozejrzałam się po pokoju: sypialnia, pokój dzienny i łazienka.
Jedno łóżko... ehh, niezręcznie.
...
Mijała godzina dwudziestaczwarta, a ja nadal wpatrywałam się w okno. Poczułam jego pocałunek na mojej szyji.
-Pora spać... -odezwał się nieśmiale
-Nie jestem zmęczona.
-Cichutko maleństwo... -użył już tego sformułowania poraz wtóry
Wziął mnie na ręce, co nie było zbyt trudne i ułożyłam na łóżku, opatulił kołudrą.
Sam poszedł do łazienki, w tym czasie zasnęłam.
<Annie?>
Annie cd. Ester
W drzwiach stał Ethan. Chiał się tylko spytać, gdzie moze znaleźć pomoc. Pokazałam mu wszystko i tyle. Tak to siedzę w pokoju i staram się nic nie robić. Bez przyjaźni z Lennym to nie to samo życie. Z plotek Cartera wiem, że Lenny tu był, ale patrzył z pogardą na mój pokój. No cóż trudno. Ciekawe co u Ester. Chcę, żeby jak najszybciej wróciła. Teraz to z nikim nie mam kontaktu. Byłam głodna więc w końcu wyszłam z pokoju. Szkoda, że akurat Lenny wchodził po schodach...
- Hehs, uważaj, bo się jeszcze potkniesz. - Powiedziałam z ironią.
Lenny mnie zignorował... Podbiegłam do niego i rzuciłam się w jego ramiona z płaczem i wielkimi wyrzutami sumienia. Bliźniacy widzieli tą całą sytuację i nie wiedzieli o co chodzi... Dziwne, bo Lenny przycisnął mnie do siebie i zrozumiał mój błąd. Niestety obyło się bez słów. Potem Lenny mnie puścił i tyle... Zadzwoniłam do Ester...
<Ester kiedy wracasz co?>
- Hehs, uważaj, bo się jeszcze potkniesz. - Powiedziałam z ironią.
Lenny mnie zignorował... Podbiegłam do niego i rzuciłam się w jego ramiona z płaczem i wielkimi wyrzutami sumienia. Bliźniacy widzieli tą całą sytuację i nie wiedzieli o co chodzi... Dziwne, bo Lenny przycisnął mnie do siebie i zrozumiał mój błąd. Niestety obyło się bez słów. Potem Lenny mnie puścił i tyle... Zadzwoniłam do Ester...
<Ester kiedy wracasz co?>
Ester cd Annie
Oparłam głowę na boku Fostera... pociąg zaczął zwalniać. Gdy wysiadaliśmy nie orientowałam się gdzie jesteśmy. Zorientowałam się dopiero w centrum miasta- wtedy zobaczyłam fragmenty muru berlińskiego. Byliśmy w Berlinie.
Alois zaproponował mi kolację w jakiejś restauracji, no cóż... zgodziłam się.
Byłam przy nim dość małomówna. Po kolacji pojechaliśmy zarezerwować 4* hotel. Przyznam, że pokój miał widok na Alexanderplatz, który mi się ogromnie spodobał. Siedziałam po turecku przy oknie przez ok. godzinę przyglądając się krajobrazowi. Alois się przysiadł i odchylił mi głowę do tyłu... i...
<Annie, co u was?>
Alois zaproponował mi kolację w jakiejś restauracji, no cóż... zgodziłam się.
Byłam przy nim dość małomówna. Po kolacji pojechaliśmy zarezerwować 4* hotel. Przyznam, że pokój miał widok na Alexanderplatz, który mi się ogromnie spodobał. Siedziałam po turecku przy oknie przez ok. godzinę przyglądając się krajobrazowi. Alois się przysiadł i odchylił mi głowę do tyłu... i...
<Annie, co u was?>
Annie cd. Ester
Cóż zostałam w domu ja, Carter, Connor i ta Rat czy jak jej tam. Ktoś do nas przyjechał. Jacyś bliźniacy. Jak się nie mylę to dziewczyna ma na imię Claire, a jej brat Ethan. Jakoś się tym nie fascynowałam. Niestety jak oni zapukali do mojego pokoju musiałam ich oprowadzić. W sumie Ethan jest ładny, ale ciho wolę o takich rzeczach nie myśleć. Po oprowadzeniu napotkałam się na Connora, który grał w gry na telefonie.
- O hej Ann. - Rzekł Connor.
- Cześć Connor. Skąd tu nowe osoby?! - Byłam zdziwiona.
- Przybłąkali się, ale cóż. Alois ich zostawił spokoju. Wyjechał, gdzieś z Ester.
Szkoda, że Ester wyjechała, ale przyda się jej odpoczynek. Wróciłam do pokoju, ale w drzwiach stanął Ethan.
<Ester?>
- O hej Ann. - Rzekł Connor.
- Cześć Connor. Skąd tu nowe osoby?! - Byłam zdziwiona.
- Przybłąkali się, ale cóż. Alois ich zostawił spokoju. Wyjechał, gdzieś z Ester.
Szkoda, że Ester wyjechała, ale przyda się jej odpoczynek. Wróciłam do pokoju, ale w drzwiach stanął Ethan.
<Ester?>
Ester cd Annie
Nie wiem kiedy i nie wiem jak ale usnęłam w samochodzie. Gdy się obudziłam leżałam na miejscu paseżerskim na oddzielonym przedziale kolejowym u boku Aloisa:
-Obudziłaś się?
-Gdzie jesteśmy? -szepłam
-Tam gdzie chciałaś, daleko od domu.
Ucichłam... co teraz? Co z Annie?
-Na ile? -zapytałam
-Parę dni, musisz odpocząć. -wydawał się zatroskany
-Z kim tam została?
-O ile się nie mylę to z Carterem, Connorem, Rat... ta ostatnia dała znak, że mają towarzystwo?
-To znaczy? -zapytałam dość ironicznie
-Jakiś dwóch ludzi się przyplątało, bliźniaków.
-To znaczy? -powtórzyłam
On zamiast mi odpowiedzieć przytulił mnie i tym gestem zapewniał, że nie mam się martwić.
<A co Annie robi w tym czasie?>
-Obudziłaś się?
-Gdzie jesteśmy? -szepłam
-Tam gdzie chciałaś, daleko od domu.
Ucichłam... co teraz? Co z Annie?
-Na ile? -zapytałam
-Parę dni, musisz odpocząć. -wydawał się zatroskany
-Z kim tam została?
-O ile się nie mylę to z Carterem, Connorem, Rat... ta ostatnia dała znak, że mają towarzystwo?
-To znaczy? -zapytałam dość ironicznie
-Jakiś dwóch ludzi się przyplątało, bliźniaków.
-To znaczy? -powtórzyłam
On zamiast mi odpowiedzieć przytulił mnie i tym gestem zapewniał, że nie mam się martwić.
<A co Annie robi w tym czasie?>
Annie cd. Ester
Stałam na balkonie i miałam, gdzieś wszystko. Cóż, Lenny jest powodem tej cholernej kłótni... Wyszłam na hol, ale w domu nikogo nie było. Ale fajnie wszyscy mnie zostawili. Wyszłam na miasto. Okropnie mi się myślało z dzisiejszą akcją... Przesadziłam, ale cóż Lenny przecież mi nie wybaczy, ale zabolało mnie to mocno. Pech chciał, że dostałam SMS'a. Nie wiem od kogo, ale kiedy przyjechałam na miejsce nie mogłam kryć zaskoczenia.
<Ester? xD>
<Ester? xD>
Ester cd Annie
Otworzyłam usta... lecz w tym samym momencie je zamknęłam. Jednak nie chcę się w to mieszać... źle się z tym czuję. Pora coś zmienić.
Odnalazłam wzrokiem Fostera i przytuliłam go. Potrzebowałam kogoś, a on wydawał się teraz idealną "maskotką". Palcami przejechał mi po głowie, czułam się bezpieczna... zamknęłam oczy.
-Alois... -szepnęłam
-Tak maleństwo? -nachylił się nade mną
-Zabierz mnie stąd...
-Gdzie?
-Byle jak najdalej...
Objął mnie w talii i zaprowadził do auta.
<W tym czasie nie pilnowana Annie?>
Odnalazłam wzrokiem Fostera i przytuliłam go. Potrzebowałam kogoś, a on wydawał się teraz idealną "maskotką". Palcami przejechał mi po głowie, czułam się bezpieczna... zamknęłam oczy.
-Alois... -szepnęłam
-Tak maleństwo? -nachylił się nade mną
-Zabierz mnie stąd...
-Gdzie?
-Byle jak najdalej...
Objął mnie w talii i zaprowadził do auta.
<W tym czasie nie pilnowana Annie?>
Annie cd. Alois
- Co to ma być?! Mam przechodzić obojętnie obok takiego debila? - Byłam wściekła.
Wszyscy byli cicho. Byli zdziwieni tym co zrobiłam, ale Alois jakoś czuł się, że dobrze zrobiłam? Ester szepnęła mi, że zwariowałam. Przeprosiłam ją i jeszcze raz i to porządnie walnęłam Face'owi w jego twarz. Lenny się oburzył i wyszedł z Rat. I dobrze. Ester przytuliła mnie ze strachu, ale ja się nie bałam. Oczywiście Ester podeszła do Lenny'ego, bo chciała naprawić relacje między mną, a Lennym...
<Ester?>
Wszyscy byli cicho. Byli zdziwieni tym co zrobiłam, ale Alois jakoś czuł się, że dobrze zrobiłam? Ester szepnęła mi, że zwariowałam. Przeprosiłam ją i jeszcze raz i to porządnie walnęłam Face'owi w jego twarz. Lenny się oburzył i wyszedł z Rat. I dobrze. Ester przytuliła mnie ze strachu, ale ja się nie bałam. Oczywiście Ester podeszła do Lenny'ego, bo chciała naprawić relacje między mną, a Lennym...
<Ester?>
Alois cd Annie
Nie spodziewałem się tak wesołego dnia... Annie groziła Lenny'emu i mimo wcześniejszych akcji nabrałem do niej trochę przekonania. Nie zareagowałbym w tej akcji, gdyby nie... Estera. Nie chcę jej narażać na aż takie nerwy, bo wiem, że ona to bardzo przeżywa. Trzeba dać jej odpocząć i może nawet mam pomysł.
Ale teraz nie o tym. Złapałem dziewczynę i zszokowanego aniołka i wciągnęłam do pomieszczenia:
-Co to ma być? -starałem się być poważny, ukrywałem rozbawienie
<Annie?>
Ale teraz nie o tym. Złapałem dziewczynę i zszokowanego aniołka i wciągnęłam do pomieszczenia:
-Co to ma być? -starałem się być poważny, ukrywałem rozbawienie
<Annie?>
Annie cd. Ester
Stałam w progu i czułam chłód w moich oczach. Patrzyłam na Lenny'ego jak na pomiota ludzkiego, bo jego zachowanie i słowa już mnie irytowały. Całej sytuacji przyglądał się Alois. Podeszłam do dwójki i dałam w twarz Rat, a Face'owi pociągnęłam do balkonu i zwisał w powietrzu. Rat płakała jak szalona, a Ester patrzyła się na mnie, żebym go oszczędziła, ale Alois chciał, a bym tego dokonała...
<Alois???>
<Alois???>
Ester cd Annie
-Ten dom to nie burdel! -oburzona warknęłam do Lenny'go
-To nie tak... -odezwał się zmieszany - człowiek ma chyba prawo do okazywania swoich uczuć -szepnął
-Niszcząc w ten sposób człowieka, któremu robił nadzieje? To okrutne. -oparłam się o ścianę
-Ale... A-ale ona mnie nie chciała! -bronił się
-"Lecz jestem nędzarzem, posiadam tylko marzenia, rozsiałem je u twych stóp,
więc stąpaj lekko, gdyż stąpasz po moich marzeniach" -zacytowałam
Annie stała w progu.
<Daj się potem rozpisać Fosterowi>
-To nie tak... -odezwał się zmieszany - człowiek ma chyba prawo do okazywania swoich uczuć -szepnął
-Niszcząc w ten sposób człowieka, któremu robił nadzieje? To okrutne. -oparłam się o ścianę
-Ale... A-ale ona mnie nie chciała! -bronił się
-"Lecz jestem nędzarzem, posiadam tylko marzenia, rozsiałem je u twych stóp,
więc stąpaj lekko, gdyż stąpasz po moich marzeniach" -zacytowałam
Annie stała w progu.
<Daj się potem rozpisać Fosterowi>
Annie cd. Ester
Siedziałam czekając na Ester na kanapie, ale Lenny zniknął. Podeszłam do pierwszego lepszego pokoju. Chciałam zwiedzić tak o ten dom. Niby go znałam, ale go nie znałam. Otworzyłam po ciho drzwi. Widok wywarł na mnie mieszane uczucia. Był tam Lenny i Rat? Przytulali się, ale zatrzasnęłam z hukiem drzwi i usiadłam na końcu korytarza z dołem pod oknem. Ester i Alois mnie zauważyli, jednak Ester nie wiedziała o co chodzi. Kiedy wskazałam jej drzwi, a ona to zobaczyła. Wzięła na poważną rozmowę Face'a...
<Ester>
<Ester>
Ester cd Annie
-Eh... nie wiem. Nie zauważyłam go tu wcześniej. Jesteś zazdrosna? -zapytałam nieco uszczypliwie
-Kto? Ja? -odparła chichocząc
-Nie obrazisz się jak- ściszyłam ton głosu do szeptu - porozmawiam z Fosterem? Muszę go do Ciebie przyzwyczaić -po czym udałam się na stronę
Choć blondyna nie było już w miejscu w którym stał wiedziałam gdzie poszedł.
Znam go na pamięć. Po - nietrudnym- odnalezieniu go:
-Alois, coś nie tak? -zapytałam niepewnie
-Wszystko. -odparł dość humorzasto, co mnie nie zdziwiło
-Przyzwyczaisz się do niej.
-Może, ale do niego nie. To anioł, prędzej go zabiję niż polubię.
Stanęłam na palcach opierając ręcę na jego barkach szepcąc:
-Z pewnością nie przyjmie
<W tym samym czasie u Annie?>
-Kto? Ja? -odparła chichocząc
-Nie obrazisz się jak- ściszyłam ton głosu do szeptu - porozmawiam z Fosterem? Muszę go do Ciebie przyzwyczaić -po czym udałam się na stronę
Choć blondyna nie było już w miejscu w którym stał wiedziałam gdzie poszedł.
Znam go na pamięć. Po - nietrudnym- odnalezieniu go:
-Alois, coś nie tak? -zapytałam niepewnie
-Wszystko. -odparł dość humorzasto, co mnie nie zdziwiło
-Przyzwyczaisz się do niej.
-Może, ale do niego nie. To anioł, prędzej go zabiję niż polubię.
Stanęłam na palcach opierając ręcę na jego barkach szepcąc:
-Z pewnością nie przyjmie
<W tym samym czasie u Annie?>
Annie cd. Ester ( ͡° ͜ʖ ͡°)
- Nie wiem. Nie wiem. - Stwierdziłam.
- A gdzie twój Lenny? - Zdziwiła się Ester.
- Aha? Pokłóciłam się z nim troszkę, ale zamieszkam u niego. Znalazł mieszkanie tutaj, bo raczej nie mam szans... - Nie dokończyłam.
- Tak wiem...
Ester odprowadziła mnie i wróciła do domu. Siedziałam sama i mi się bardzo nudziło. W końcu wzięłam się na odwagę i pojechałam do tego okropnego domu. Weszłam bardzo nie pewnie, ale Ester wyskoczyła mi żwawo na powitanie. Oczywiście Alois to widział. Nic na szczęście nie powiedział, jednak wiem, że był wściekły. Rozmawiałam chwilkę z Ester, ale byłam bardzo zdziwiona. Był tu Lenny?! Domagałam się wyjaśnień od Ester...
<Ester?>
- A gdzie twój Lenny? - Zdziwiła się Ester.
- Aha? Pokłóciłam się z nim troszkę, ale zamieszkam u niego. Znalazł mieszkanie tutaj, bo raczej nie mam szans... - Nie dokończyłam.
- Tak wiem...
Ester odprowadziła mnie i wróciła do domu. Siedziałam sama i mi się bardzo nudziło. W końcu wzięłam się na odwagę i pojechałam do tego okropnego domu. Weszłam bardzo nie pewnie, ale Ester wyskoczyła mi żwawo na powitanie. Oczywiście Alois to widział. Nic na szczęście nie powiedział, jednak wiem, że był wściekły. Rozmawiałam chwilkę z Ester, ale byłam bardzo zdziwiona. Był tu Lenny?! Domagałam się wyjaśnień od Ester...
<Ester?>
Ester cd Lenny
Chłopak szeptał jej coś do ucha aczkolwiek nie dosłyszałam co...zaś na korytarzu siedział na ziemi Alois, oparty o sciane. Zrobiło mi się go szkoda, widziałam, że cierpiał... chwila, czemu?
Usiadłam koło niego, nawet na mnie nie popatrzył... przytuliłam go. Można powiedzieć, że dziwnie to wyglądało, gdyż byłam od niego o wiele mniejsza. Schował się w moich objęciach, zaczęłam gładzić mu włosy ale nie trwało to długo. Złapał mnie za rękę i zsunął ją na plecy. Muszę zapamiętać, że nie lubi, gdy mu się dotyka głowę.
Pozostałe dni pobytu Annie w szpitalu mijały, Foster nie zjawiał się tam za często, nie zawracał sobie tym głowy. A ja? To chyba oczywiste, że przychodziłam, dzwoniłam... zawracałam dupę. Nic mnie jednak nie martwiło. Dziewczyna dziś wychodziła z placówki państwowej aczkolwiek jedynie już tylko z bandażem na głowie.
-Co dalej? -zapytałam się jej ciekawie
<Annie?>
Usiadłam koło niego, nawet na mnie nie popatrzył... przytuliłam go. Można powiedzieć, że dziwnie to wyglądało, gdyż byłam od niego o wiele mniejsza. Schował się w moich objęciach, zaczęłam gładzić mu włosy ale nie trwało to długo. Złapał mnie za rękę i zsunął ją na plecy. Muszę zapamiętać, że nie lubi, gdy mu się dotyka głowę.
...
-Co dalej? -zapytałam się jej ciekawie
<Annie?>
Lenny cd. Ester
Connor rozdzielił nas, ale dalej byłem wściekły. Zaskoczyłem się, bo w drzwiach korytarza stanęła Annie. Chyba nas słyszała i wykrzyknęła moje imię, ale lekko osłabła. Na szczęście udało się ją uratować. Podpięli ją do kroplówki, a ja usiadłem koło niej. Zaczęliśmy rozmawiać na poważnie, ale Ester nas po cichu podsłuchiwała...
<Ester?>
<Ester?>
poniedziałek, 2 marca 2015
Ester cd Annie
Przeraziło mnie to co tego dnia usłyszałam... Alois szarpał się z Lennym na szpitalnym korytarzu. To źle- pomyślałam, że obaj się pozabijają. Wybiegłam na korytarz i zaczęłam ich rozdzielać. Zobaczyłam krew... Wiedziałam, że tylko anioł może zranić demona i na odwrót. Stałam pomiędzy nimi, gdy doszło do wymiany zdań.
-Aniołek się boi? Pamiętaj, że nie jesteś u siebie, wracaj na północ do swoich śmieciu! -warknął Foster
-Ten teren do niedługa będzie demonów, do niedługo. Wszyscy zginiecie. -spokojnie odpowiedział
Alois się na niego rzucił, byłam bezradna. W porę do akcji wkroczył znajomy lekarz- Connor.
<Lenny?>
-Aniołek się boi? Pamiętaj, że nie jesteś u siebie, wracaj na północ do swoich śmieciu! -warknął Foster
-Ten teren do niedługa będzie demonów, do niedługo. Wszyscy zginiecie. -spokojnie odpowiedział
Alois się na niego rzucił, byłam bezradna. W porę do akcji wkroczył znajomy lekarz- Connor.
<Lenny?>
Annie cd. Ester
Obudziłam się w szpitalu pół przytomna. Obok mnie siedziała Ester. Nie byłam zbytnio szczęśliwa tym wypadkiem. Nie wiem co dalej się stało, ale jeszcze żyję, jeszcze...
- Annie żyjesz? - Spytała się mnie zrozpaczona Ester.
- Tak żyję. - Powiedziałam po cichu.
Ester mnie wiele razy przepraszała, ale kazałam jej się uspokoić. Spytałam się czy był tu Lenny. Ona jednak puknęła się w czoło i nie chciała nic mówić. Poprosiłam ją z całego serca, bo chciałam dobrze wiedzieć co się wydarzyło. Ester na szczęście mi uległa. Okazało się, że Lenny dowiedział się w kilka minut później po całym wypadku i przyjechał do szpitala jak burza. Siedział przy mnie całą noc i pytał się co chwilę o mnie i klął jak idiota bluźniąc co było nieprawdopodobne moim zdaniem. Niestety pojechał, bo musiał załatwić sobie mieszkanie, ale obiecał, że weźmie mnie ze sobą jak ogółem wyzdrowieję. Prawdopodobnie zostanę jeszcze kilka dni na obserwacji, ale Alois jest u mnie skończony. Nawet mnie nie przeprosił... Niestety został uniewinniony... Ja widzę i czuję, że Lenny jeszcze rozpęta wojnę przeciwko Aloisowi, ale ja tego nie chcę. Niestety po raz kolejny straciłam przytomność w tym czasie, gdy wszedł Lenny, a chwilę po nim Foster. Niestety tam doszło do zbyt ostrych i najgorszych wyznań, które Ester usłyszała pilnując mnie czy jeszcze żyję...
<Ester...?>
- Annie żyjesz? - Spytała się mnie zrozpaczona Ester.
- Tak żyję. - Powiedziałam po cichu.
Ester mnie wiele razy przepraszała, ale kazałam jej się uspokoić. Spytałam się czy był tu Lenny. Ona jednak puknęła się w czoło i nie chciała nic mówić. Poprosiłam ją z całego serca, bo chciałam dobrze wiedzieć co się wydarzyło. Ester na szczęście mi uległa. Okazało się, że Lenny dowiedział się w kilka minut później po całym wypadku i przyjechał do szpitala jak burza. Siedział przy mnie całą noc i pytał się co chwilę o mnie i klął jak idiota bluźniąc co było nieprawdopodobne moim zdaniem. Niestety pojechał, bo musiał załatwić sobie mieszkanie, ale obiecał, że weźmie mnie ze sobą jak ogółem wyzdrowieję. Prawdopodobnie zostanę jeszcze kilka dni na obserwacji, ale Alois jest u mnie skończony. Nawet mnie nie przeprosił... Niestety został uniewinniony... Ja widzę i czuję, że Lenny jeszcze rozpęta wojnę przeciwko Aloisowi, ale ja tego nie chcę. Niestety po raz kolejny straciłam przytomność w tym czasie, gdy wszedł Lenny, a chwilę po nim Foster. Niestety tam doszło do zbyt ostrych i najgorszych wyznań, które Ester usłyszała pilnując mnie czy jeszcze żyję...
<Ester...?>
Ester cd Annie
Klękłam nad leżącą dziewczyną. Wszędzie było pełno krwi. Źle się poczułam.
-Carter, dzwoń po lekarza!
-Dla takiego ścierwa? -burknął Alois
-Nie, dla przyjaciółki... -rozkleiłam się
<Annie, jak będzie, gdy się obudzisz? +zaraz dodam doktorka>
-Carter, dzwoń po lekarza!
-Dla takiego ścierwa? -burknął Alois
-Nie, dla przyjaciółki... -rozkleiłam się
<Annie, jak będzie, gdy się obudzisz? +zaraz dodam doktorka>
Annie cd. Ester
Siedząc w kafejce z Lennym zadzwoniła Ester. Odebrałam...
- Tak Ester? - Odezwałam się.
- Chyba nic z tego... - Wyznała mi.
- Okej rozumiem. - Stwierdziłam.
- Na pewno? - Ester się poczuła lekko winna.
- Tak. Jak dobrze będzie zamieszkam z Lennym u jego ciotki. Ale jeszcze nic nie wiem. - Odparłam.
- A daleko mieszka? - Spytała się Ester.
- Chyba tak. Jego ciotka mieszka w Paryżu, więc na pewno stracę z wami kontakt.
Ester rozłączyła się. Miała dość głupoty Aloisa i wnerwiającej jej Rat. Nie chcę wyjeżdżać, ale jak Alois mnie wywalił to co? Mówi się trudno... Wyszłam z kafejki i podeszłam pod dom, w którym jeszcze nie dawno mieszkałam. Weszłam nie pewnie przez próg drzwi. Akurat stał tam ten idiota Foster. Jak mnie zobaczył prawie zawału nie dostał.
- Co ty tu robisz?! - Burknął zły Alois.
- Czemu nas wywaliłeś co? - Byłam zła.
- Ja aniołów nie toleruję. - Odrzekł Foster.
- Przykro mi, ale aniołem nie jestem. Twoje preteksty są głupie. Oszukujesz każdego na każdym kroku! - Ryknęłam na cały głos.
- Zamknij się idiotko. Nie ty rozdajesz tu karty. Wyjdziesz sama czy ja to mam zrobić.
- Spróbuj Alois, spróbuj. Uważaj, bo jak zrobisz coś Ester zapłacisz za to bardzo dużo.
Niestety tu mi się urwał film. Foster mnie popchnął, że wyryłam głową o podłogę... Ostatnie co słyszałam to krzyk Ester, która chciała powstrzymać Fostera...
<Ester?>
- Tak Ester? - Odezwałam się.
- Chyba nic z tego... - Wyznała mi.
- Okej rozumiem. - Stwierdziłam.
- Na pewno? - Ester się poczuła lekko winna.
- Tak. Jak dobrze będzie zamieszkam z Lennym u jego ciotki. Ale jeszcze nic nie wiem. - Odparłam.
- A daleko mieszka? - Spytała się Ester.
- Chyba tak. Jego ciotka mieszka w Paryżu, więc na pewno stracę z wami kontakt.
Ester rozłączyła się. Miała dość głupoty Aloisa i wnerwiającej jej Rat. Nie chcę wyjeżdżać, ale jak Alois mnie wywalił to co? Mówi się trudno... Wyszłam z kafejki i podeszłam pod dom, w którym jeszcze nie dawno mieszkałam. Weszłam nie pewnie przez próg drzwi. Akurat stał tam ten idiota Foster. Jak mnie zobaczył prawie zawału nie dostał.
- Co ty tu robisz?! - Burknął zły Alois.
- Czemu nas wywaliłeś co? - Byłam zła.
- Ja aniołów nie toleruję. - Odrzekł Foster.
- Przykro mi, ale aniołem nie jestem. Twoje preteksty są głupie. Oszukujesz każdego na każdym kroku! - Ryknęłam na cały głos.
- Zamknij się idiotko. Nie ty rozdajesz tu karty. Wyjdziesz sama czy ja to mam zrobić.
- Spróbuj Alois, spróbuj. Uważaj, bo jak zrobisz coś Ester zapłacisz za to bardzo dużo.
Niestety tu mi się urwał film. Foster mnie popchnął, że wyryłam głową o podłogę... Ostatnie co słyszałam to krzyk Ester, która chciała powstrzymać Fostera...
<Ester?>
Carter cd Rat
Nie mogę na to patrzeć, normalnie nie mogę. Rat chciała ją uderzyć ale w porę złapałem ją za rękę. Osłoniłem ją.
-Zostaw ją. -warknąłem
-Ile ty chcesz mieć facetów? -zwróciła się do Maleństwa
-Żadnego.
Odeszła. Zostałem sam z Rat. Przycisnęłęm ją do ściany, mówiąc, że jeszcze jedna taka sytuacja, a marny jej los.
-Zostaw ją. -warknąłem
-Ile ty chcesz mieć facetów? -zwróciła się do Maleństwa
-Żadnego.
Odeszła. Zostałem sam z Rat. Przycisnęłęm ją do ściany, mówiąc, że jeszcze jedna taka sytuacja, a marny jej los.
Ester cd Annie
-Alois, przestań. -patrzył na mnie dziwnym wzrokiem, podszedł do mnie
-Tak Estero? -szepnął
-Jesteś okrutny...
-Tak trzeba było postąpić.
-Nie, jednak nie. Nic nie chcę do ciebie czuć.
-Nie chcesz?
-Nie. -odeszłam
-Czekaj...
-Nie chcę... zostaw mnie!
Odbiegłam do pokoju, mojego pokoju.
Zadzwoniłam do Annie
<Annie?>
-Tak Estero? -szepnął
-Jesteś okrutny...
-Tak trzeba było postąpić.
-Nie, jednak nie. Nic nie chcę do ciebie czuć.
-Nie chcesz?
-Nie. -odeszłam
-Czekaj...
-Nie chcę... zostaw mnie!
Odbiegłam do pokoju, mojego pokoju.
Zadzwoniłam do Annie
<Annie?>
Rat- konfrontacja
Alois ją przytulał, a to szmata. Pora jej pokazać kto tu rządzi. Odnaleźć nie było ją trudno, znowuż siedziała sama w holu. Podeszłam do niej:
-Ty masz chyba jakiś problem! -powiedziałam
-Słucham?! -zrobiła zdziwioną i niewinną minę
-On jest mój, tylko mój. Ty go nawet wcale nie znasz... zachowujesz się jak zwykła..-przerwała mi
-Po pierwsze, to nie rzecz! Po drugie wyjdź! -drze się na mnie
<Carter, kotku?>
-Ty masz chyba jakiś problem! -powiedziałam
-Słucham?! -zrobiła zdziwioną i niewinną minę
-On jest mój, tylko mój. Ty go nawet wcale nie znasz... zachowujesz się jak zwykła..-przerwała mi
-Po pierwsze, to nie rzecz! Po drugie wyjdź! -drze się na mnie
<Carter, kotku?>
Annie cd. Ester
Co?! Alois chyba oszalał, ale podszedł do nas...
- Powiedziałaś jej? - Burknął Alois.
- A co to tajemnica? - Oburzyłam się.
- Jak wiesz to pakuj się i wyjeżdżaj! - Zaczął na mnie krzyczeć.
- Alois, a może powiesz mi dlaczego? - Wkurzyłam się.
- Nie ważne...
Byłam tak wściekła, że walnęłam parasolką w twarz Aloisa. Ester pobiegła za mną, ale byłam tak wściekła, że szybko wzięłam walizki i wybiegłam z tego piekła. Z płaczem udałam się pod tą dziwną kafejkę. Siedziałam tam sobie. Zostałam bezdomna. Muszę sobie znaleźć szybko pracę... Zaczął padać deszcz, a ja bez niczego. Nagle obok mnie usiadł Lenny... Jego też ten typek Foster wywalił na bruk. Zdziwił się bardzo, że tu siedzę... Lenny wyciągnął jakiś klucz i otwarł drzwi od kafejki.
- Lenny ukradłeś ten klucz?! - Byłam zdziwiona...
- Nie to moja kafejka. - Uśmiechnął się Face.
W tym samym czasie Ester była trochę zła na Aloisa przez jego zachowanie... Postanowiła się go spytać dlaczego wywalił mnie i Face'a...
<Ester?>
- Powiedziałaś jej? - Burknął Alois.
- A co to tajemnica? - Oburzyłam się.
- Jak wiesz to pakuj się i wyjeżdżaj! - Zaczął na mnie krzyczeć.
- Alois, a może powiesz mi dlaczego? - Wkurzyłam się.
- Nie ważne...
Byłam tak wściekła, że walnęłam parasolką w twarz Aloisa. Ester pobiegła za mną, ale byłam tak wściekła, że szybko wzięłam walizki i wybiegłam z tego piekła. Z płaczem udałam się pod tą dziwną kafejkę. Siedziałam tam sobie. Zostałam bezdomna. Muszę sobie znaleźć szybko pracę... Zaczął padać deszcz, a ja bez niczego. Nagle obok mnie usiadł Lenny... Jego też ten typek Foster wywalił na bruk. Zdziwił się bardzo, że tu siedzę... Lenny wyciągnął jakiś klucz i otwarł drzwi od kafejki.
- Lenny ukradłeś ten klucz?! - Byłam zdziwiona...
- Nie to moja kafejka. - Uśmiechnął się Face.
W tym samym czasie Ester była trochę zła na Aloisa przez jego zachowanie... Postanowiła się go spytać dlaczego wywalił mnie i Face'a...
<Ester?>
Ester cd Annie
Zwariuję. Jak następnym razem ktoś się mnie spyta czy przyjmujemy kogoś nowego odpowiem stanowczo "nie!". Annie przyszła... mogłaby trochę szybciej.
-Co się takiego stało? -zapytała zatroskana
-Alois chcę was wyrzucić na zbity pysk. Nie rozumiałam, nie rozumiem i nie zrozumię mężczyzn.
-Co? -zapytała zniesmaczona i trochę zmartwiona
-Byłam z nim na spacerze, tulił mnie, przepraszał i było ok. A potem nagle z takim czymś wyskoczył... Czekaj, przechodzi. Alois!
<Anno Domini, rozwiń dialogo i sytuację>
-Co się takiego stało? -zapytała zatroskana
-Alois chcę was wyrzucić na zbity pysk. Nie rozumiałam, nie rozumiem i nie zrozumię mężczyzn.
-Co? -zapytała zniesmaczona i trochę zmartwiona
-Byłam z nim na spacerze, tulił mnie, przepraszał i było ok. A potem nagle z takim czymś wyskoczył... Czekaj, przechodzi. Alois!
<Anno Domini, rozwiń dialogo i sytuację>
Annie cd. Ester
Siedziałam sobie w pokoju. Byłam wściekła dalej, ale nie chciałam to pokazywać po sobie. Wbiegła do pokoju Ester, ale wzięła kurtkę i wyszła bez słowa. Nie wiem co to znaczyło, ale musiałam odnieść do biblioteczki w holu kilka książek, które sobie pożyczyłam. Wyszłam i wpadłam na Lenny'ego... Podniósł się i ja też.
- Przepraszam... - Zawstydził się Lenny.
- Nic się nie stało. A gdzie Ester? - W tymczasie doszedł do nas panicz Foster.
- Ester wyszła?! - Zdziwił się Alois i wybiegł na dwór, a ja i Lenny za nim.
Ester siedziała sama. Alois usiadł obok niej i przytulił ją. Podglądaliśmy ich chwilkę z Lennym... Dwójka widocznie poszła sobie na spacer. Głowa mnie rozbolała, więc też wyszłam na dwór. Na szczęście Lenny wrócił do domu. Po drodze przechodziłam obok jakiejś kafejki w Bristolu. Wyglądała ładnie i schludnie i za niedługo miało być otwarcie. Nagle ktoś wyskoczył do mnie.
- Cześć Annie. Co tak podziwiasz? - Zapytała się mnie znużona Ester.
- Tą kafejkę. Ładna w miarę i za niedługo otwarcie...
Ester pożegnała się ze mną i chyba wróciła do domu. Ja zostałam, chociaż był wieczór i byłam spóźniona na kolację. Miałam wszystko gdzieś. Gdyby nie Lenny może byłoby OK. Chyba dostałam SMS'a. Był on od Ester. Kazała mi szybko wrócić do domu, bo coś strasznego się wydarzyło...
<Ester? ( ͡° ͜ʖ ͡°)>
- Przepraszam... - Zawstydził się Lenny.
- Nic się nie stało. A gdzie Ester? - W tymczasie doszedł do nas panicz Foster.
- Ester wyszła?! - Zdziwił się Alois i wybiegł na dwór, a ja i Lenny za nim.
Ester siedziała sama. Alois usiadł obok niej i przytulił ją. Podglądaliśmy ich chwilkę z Lennym... Dwójka widocznie poszła sobie na spacer. Głowa mnie rozbolała, więc też wyszłam na dwór. Na szczęście Lenny wrócił do domu. Po drodze przechodziłam obok jakiejś kafejki w Bristolu. Wyglądała ładnie i schludnie i za niedługo miało być otwarcie. Nagle ktoś wyskoczył do mnie.
- Cześć Annie. Co tak podziwiasz? - Zapytała się mnie znużona Ester.
- Tą kafejkę. Ładna w miarę i za niedługo otwarcie...
Ester pożegnała się ze mną i chyba wróciła do domu. Ja zostałam, chociaż był wieczór i byłam spóźniona na kolację. Miałam wszystko gdzieś. Gdyby nie Lenny może byłoby OK. Chyba dostałam SMS'a. Był on od Ester. Kazała mi szybko wrócić do domu, bo coś strasznego się wydarzyło...
<Ester? ( ͡° ͜ʖ ͡°)>
Ester cd Lenny
No cóż, tak do końca to tak nie było. Obaj dali sobie w twarz. Cartet miał wybity park, a Alois podrapaną szyję. Nie wiem tak właściwie o co poszło aczkolwiek to mnie wystraszyło. Chciałam być neutralna ale nie mogłam. Każdy poszedł w swoją stronę i za kim tu iść? Z Carterem nie miałam dotychczas kontaktu- wybrałam Fostera.
Znalazłam go w jego pokoju- a to nowość...
Usiadłam obok niego i zarzuciłam mu ręcę na szyję. On oparł głowę na moim ramieniu... tak chwilę byliśmy.
-Co się stało? -szepnęłam mu do ucha
-Nic. Zazdrość, gniew, nienawiść.
-Nie rozumiem... naprawdę nie rozumiem.
-Nie musisz... maleństwo.
Przypomniałam sobie o czymś, gwałtownie wstałam ku jego ździwieniu.
-Wybacz -i pobiegłam w swoją stronę
<Annie?>
Znalazłam go w jego pokoju- a to nowość...
Usiadłam obok niego i zarzuciłam mu ręcę na szyję. On oparł głowę na moim ramieniu... tak chwilę byliśmy.
-Co się stało? -szepnęłam mu do ucha
-Nic. Zazdrość, gniew, nienawiść.
-Nie rozumiem... naprawdę nie rozumiem.
-Nie musisz... maleństwo.
Przypomniałam sobie o czymś, gwałtownie wstałam ku jego ździwieniu.
-Wybacz -i pobiegłam w swoją stronę
<Annie?>
Lenny cd. Ester
- Właśnie powinniśmy się uspokoić... - Powiedział Carter, ale czuł wbity sztylet przez Ester.
Ester przytuliła się do Aloisa, a Carter rzucił wszystko i poszedł do siebie. Annie stała i patrzyła się na mnie jak by to była moja wina, aż w końcu poszła do siebie. Ja też ruszyłem do siebie... Rano była jakaś dziwna atmosfera. Każdy się od każdego odsiadł. Jedynie Annie usiadła obok Ester, ale tak to wszystko wyglądało inaczej przez tą kłótnię. Alois nawet się nie odzywał co było dziwne. Po śniadaniu zauważyłam Ester i Annie na balkonie. Ester chyba pisała jakiś wiersz lub list, a Annie wychylała się z balkonu... Chciałem do nich podejść, ale doszedł do nich Alois. Nie chciałem rozpętywać kolejnej kłótni, ale oczywiście zawołała mnie Ester... Alois pożegnał się z przyjaciółką i usiadłem obok niej.
- Annie jest zrozpaczona. Nie chce cię znać. - Szepnęła mi Ester.
- Jezu, ale ja nie chciałem źle dla niej... - Odpowiedziałem jej.
- To idź ją tu i teraz przeprosić! - Kazała mi Ester.
Ester wyszła i ja podszedłem bliżej Annie. Chyba nie wie, że ja tam stoję i dobrze. Po chwili powiedziałem jej po cichu ,,przepraszam". Odwróciła się i chciała mnie przytulić, ale usłyszałem jakiś krzyk dobiegający z korytarza. Wybiegłem z balkonu, ale jedyne co zauważyłem to płaczącą Ester...
- Co się stało?! - Byłem zdziwiony.
- Carter pobił Aloisa i wyszli gdzieś i nie wiem o co chodzi! - Płakała Ester.
<Ester, do odważnych świat należy...>
Ester przytuliła się do Aloisa, a Carter rzucił wszystko i poszedł do siebie. Annie stała i patrzyła się na mnie jak by to była moja wina, aż w końcu poszła do siebie. Ja też ruszyłem do siebie... Rano była jakaś dziwna atmosfera. Każdy się od każdego odsiadł. Jedynie Annie usiadła obok Ester, ale tak to wszystko wyglądało inaczej przez tą kłótnię. Alois nawet się nie odzywał co było dziwne. Po śniadaniu zauważyłam Ester i Annie na balkonie. Ester chyba pisała jakiś wiersz lub list, a Annie wychylała się z balkonu... Chciałem do nich podejść, ale doszedł do nich Alois. Nie chciałem rozpętywać kolejnej kłótni, ale oczywiście zawołała mnie Ester... Alois pożegnał się z przyjaciółką i usiadłem obok niej.
- Annie jest zrozpaczona. Nie chce cię znać. - Szepnęła mi Ester.
- Jezu, ale ja nie chciałem źle dla niej... - Odpowiedziałem jej.
- To idź ją tu i teraz przeprosić! - Kazała mi Ester.
Ester wyszła i ja podszedłem bliżej Annie. Chyba nie wie, że ja tam stoję i dobrze. Po chwili powiedziałem jej po cichu ,,przepraszam". Odwróciła się i chciała mnie przytulić, ale usłyszałem jakiś krzyk dobiegający z korytarza. Wybiegłem z balkonu, ale jedyne co zauważyłem to płaczącą Ester...
- Co się stało?! - Byłem zdziwiony.
- Carter pobił Aloisa i wyszli gdzieś i nie wiem o co chodzi! - Płakała Ester.
<Ester, do odważnych świat należy...>
Ester cd Lenny
Nie wytrzymywałam... krzyczeli. Czułam się zagubiona, rzuciłam się Aloisowi w ramiona. Zamilkł... ja wtulałam się w jego tors. Sądzę, że był zaskoczony. Nie wiem co myślał, lecz nie bałam się jego reakcji.
Po chwili sobie przypomniałam cały dzień, sytuacje z przed chwili.
Nie chciałam otwierać oczu, nie teraz.
Czułam wzrok ludzi z pomieszczenia na mnie... nie...
Poczułam jak mnie czule obejmuje...
-Możemy zakończyć to raz na dobre? -odezwał się Lenny
<Lenny, memie... kontynuuj>
Po chwili sobie przypomniałam cały dzień, sytuacje z przed chwili.
Nie chciałam otwierać oczu, nie teraz.
Czułam wzrok ludzi z pomieszczenia na mnie... nie...
Poczułam jak mnie czule obejmuje...
-Możemy zakończyć to raz na dobre? -odezwał się Lenny
<Lenny, memie... kontynuuj>
Lenny cd. Annie
Zostałem sam na korytarzu. Jaka Annie jest dziecinna, że nie myśli o niebezpieczeństwie. Pech mnie trafił, ponieważ natknąłem się na Fostera... Foster oczywiście zarzucał mi, że jestem głupi i go denerwuję. Czy on szczepił się kiedyś na wściekliznę? Chyba nie sądzę, że tak. Oczywiście mnie szturchnął i kazał dać spokój Annie... Co? Ja i dać spokój Annie? Nie rozumiem... Przyjechałem tu i same kłopoty... Na szczęście z pokoju wyszła Ester, z którą chciałem rozmawiać...
- Ester? Co ja zrobiłem Annie? - Spytałem się...
- Ty chyba nic... Ale ona ma dość twoich zachowań i rozkazów. Daj jej żyć, przecież jesteście przyjaciółmi chyba... - Odparła Ester niepewna.
- Chyba? Ester czy ja o czymś nie wiem? - Byłem zaskoczony.
- Tak Lenny tak. Usiądźmy co? To nie takie proste...
Zgodziłem się i usiadłem obok Ester. Kazała mi posłuchać uważnie i po tym nie lecieć do Annie czy coś w tym stylu. Kiedy mi opowiedziała o tym jej liście i o tym jak się we mnie kiedyś zauroczyła było mi źle. Po prostu ją zraniłem... No cóż nie jestem już z Katriną i na razie nie chcę z nikim być podziękowałem Ester za rozmowę i wróciłem do siebie. Niestety ciekawska Annie podsłuchiwała. Ale nie mnie tylko rozmowę Aloisa i Cartera...Podbiegła do mnie i chciała się przytulić, ale ja ją odepchnąłem... Łkała jak szalona, ale zrozumiałem, że chcą się mnie pozbyć, bo nie chcą tu aniołów. oczywiście to były myśli Aloisa, bo Carter tylko nasłuchiwał. Ester wszystko słyszała i Alois też. Wściekły Alois wybiegł i chciał pobić Annie, ale Ester w dobrym momencie wyskoczyła, więc Alois rzucił się na mnie... Oczywiście Carter zatrzymał bójką i zaczęła się kłótnia pomiędzy mną, Aloisem, Annie i Carterem, a biedna Ester musiała nas słuchać...
<Ester dawaj>
- Ester? Co ja zrobiłem Annie? - Spytałem się...
- Ty chyba nic... Ale ona ma dość twoich zachowań i rozkazów. Daj jej żyć, przecież jesteście przyjaciółmi chyba... - Odparła Ester niepewna.
- Chyba? Ester czy ja o czymś nie wiem? - Byłem zaskoczony.
- Tak Lenny tak. Usiądźmy co? To nie takie proste...
Zgodziłem się i usiadłem obok Ester. Kazała mi posłuchać uważnie i po tym nie lecieć do Annie czy coś w tym stylu. Kiedy mi opowiedziała o tym jej liście i o tym jak się we mnie kiedyś zauroczyła było mi źle. Po prostu ją zraniłem... No cóż nie jestem już z Katriną i na razie nie chcę z nikim być podziękowałem Ester za rozmowę i wróciłem do siebie. Niestety ciekawska Annie podsłuchiwała. Ale nie mnie tylko rozmowę Aloisa i Cartera...Podbiegła do mnie i chciała się przytulić, ale ja ją odepchnąłem... Łkała jak szalona, ale zrozumiałem, że chcą się mnie pozbyć, bo nie chcą tu aniołów. oczywiście to były myśli Aloisa, bo Carter tylko nasłuchiwał. Ester wszystko słyszała i Alois też. Wściekły Alois wybiegł i chciał pobić Annie, ale Ester w dobrym momencie wyskoczyła, więc Alois rzucił się na mnie... Oczywiście Carter zatrzymał bójką i zaczęła się kłótnia pomiędzy mną, Aloisem, Annie i Carterem, a biedna Ester musiała nas słuchać...
<Ester dawaj>
Annie cd. Ester
Musiałam wyjść, bo miałam dość wszystkiego. Podeszłam do kanapy z moim smartfonem. Chciałam sobie pobyć dla osobności, więc na chwilkę położyłam telefon obok siebie i zamknęłam oczy, smutnie myśląc nad sensem życia. Po otwarciu oczu myślałam, że ogarnie mnie jakaś furia. Oczywiście Lenny zabrał mi telefon i usiadł obok mnie. Chciałam mu go zabrać, ale nie pozwalał mi na to...
- Lenny oddaj... - Byłam zła.
- A czemu? - Dalej próbowałam odzyskać telefon, ale się nie dało.
- No weź mi go oddaj!
Lenny oczywiście mi go nie oddał. Chciałam już krzyczeć, ale Face zasłonił mi usta i dał do ręki telefon. Dziwnym cudem spoważniał. Popatrzył się na mnie i wyglądało na to, że też mam spoważnieć... Nie wiedziałam o co mu chodzi, ale się domyślałam...
- Annie... Dlaczego tu mieszkasz? Wiesz, że igrasz z losem? Alois to premier wschodu... A on nie toleruje aniołów. Zrozum to, że wojna wisi w powietrzu... - Oznajmił Lenny.
- Jestem mieszańcem Lenny! Zrozum to w końcu. - Krzyknęłam.
- Tak wiem. Ale wiedz, że Alois jest podejrzany i to bardzo. Widzę jaki jest dwulicowy... Raz tutaj przytula Rat, a raz Ester. I to jest w porządku? No chyba, że któreś z nich to tylko przyjaciele... A co jeśli coś tobie zrobią demony? Annie ja ci coś mówię, a ty wiesz, że nie opuszczę cię na każdy krok. Przyjaźń na zawsze, nie pamiętasz tego?
- Pamiętam Lenny... Mam gdzieś Aloisa... Nazwał mnie szatanem i wie o mojej przeszłości... A wojna? Jak będziesz uważał na Fostera to jej nie będzie. - Ostrzegłam Face'a i wróciłam do pokoju...
<Lenny...>
- Lenny oddaj... - Byłam zła.
- A czemu? - Dalej próbowałam odzyskać telefon, ale się nie dało.
- No weź mi go oddaj!
Lenny oczywiście mi go nie oddał. Chciałam już krzyczeć, ale Face zasłonił mi usta i dał do ręki telefon. Dziwnym cudem spoważniał. Popatrzył się na mnie i wyglądało na to, że też mam spoważnieć... Nie wiedziałam o co mu chodzi, ale się domyślałam...
- Annie... Dlaczego tu mieszkasz? Wiesz, że igrasz z losem? Alois to premier wschodu... A on nie toleruje aniołów. Zrozum to, że wojna wisi w powietrzu... - Oznajmił Lenny.
- Jestem mieszańcem Lenny! Zrozum to w końcu. - Krzyknęłam.
- Tak wiem. Ale wiedz, że Alois jest podejrzany i to bardzo. Widzę jaki jest dwulicowy... Raz tutaj przytula Rat, a raz Ester. I to jest w porządku? No chyba, że któreś z nich to tylko przyjaciele... A co jeśli coś tobie zrobią demony? Annie ja ci coś mówię, a ty wiesz, że nie opuszczę cię na każdy krok. Przyjaźń na zawsze, nie pamiętasz tego?
- Pamiętam Lenny... Mam gdzieś Aloisa... Nazwał mnie szatanem i wie o mojej przeszłości... A wojna? Jak będziesz uważał na Fostera to jej nie będzie. - Ostrzegłam Face'a i wróciłam do pokoju...
<Lenny...>
Ester cd Annie
Annie usiadła obok nas, lub raczej między nami. Była smutna. Zapomniałam wtedy o swoim zmartwienia, chciałam się nią zająć. Wyprosiłam Cartera aby porozmawiać z nią sam na sam. Przutuliłam ją.
-Jak się czujesz?
-Niezadobrze... -popłakiwała
O nic więcej nie pytałam, widziałam, że ją to boli.
Ech... Nie przywykłam do takich sytuacji. Pozwoliłam się jej położyć w łóżku, bo była zmęczona. Osobiście to sama podeszłam do okna, ujrzałam Fostera na tarasie... Miałam do niego żal. Mimo to przyglądałam się jego osobie, palił papierosa i miał rozczochrane włosy.
Było cicho, nie słyszałam jej oddechu- wyszła.
<Pisane pod czas historii, a co se będę? Anno Domini kontynuuje>
-Jak się czujesz?
-Niezadobrze... -popłakiwała
O nic więcej nie pytałam, widziałam, że ją to boli.
Ech... Nie przywykłam do takich sytuacji. Pozwoliłam się jej położyć w łóżku, bo była zmęczona. Osobiście to sama podeszłam do okna, ujrzałam Fostera na tarasie... Miałam do niego żal. Mimo to przyglądałam się jego osobie, palił papierosa i miał rozczochrane włosy.
Było cicho, nie słyszałam jej oddechu- wyszła.
<Pisane pod czas historii, a co se będę? Anno Domini kontynuuje>
niedziela, 1 marca 2015
Annie cd. Ester
Krzyki były wielkie w pokoju obok. Poszłam sprawdzić co się dzieje. Otworzyłam drzwi, a tam Lenny i Alois się kłócą... Byłam zdziwiona i chciałam wołać Ester, ale wolałam jej dać dziś spokój... Oczywiście Carter też to usłyszał i podszedł, ale jego odesłałam do Ester. Weszłam do pokoju, ale Alois się wydarł, że mam wyjść. Lenny jednak stwierdził odwrotnie. Kazałam im się uciszyć, bo wszyscy chcą spać i po tym wyszłam. Otwarłam drzwi, jednak zauważyłam Ester, która przytula Cartera. Ponownie zatrzasnęłam drzwi i usiadłam na kanapie. Trochę łez popłynęło mi z oczu, ale poczuła, że obok mnie ktoś siada.
- Obraziłaś się na mnie? - Spytał się Lenny.
- Może. - Fuknęłam.
- Zostawiasz mnie bez słowa. Ja ci wybaczam i wracam do ciebie, a nie do Katriny (Była dziewczyna Face'a) ...
- Mogłeś z nią zamieszkać. Chyba lepiej by ci wyszło...
- Ja i Katrina? To absurd Fapi.
- Weź mnie tak nie nazywaj...
Wściekłam się i weszłam wściekła do pokoju. Ester i Carter zauważyli to i usiedli obok mnie...
<Ester?>
- Obraziłaś się na mnie? - Spytał się Lenny.
- Może. - Fuknęłam.
- Zostawiasz mnie bez słowa. Ja ci wybaczam i wracam do ciebie, a nie do Katriny (Była dziewczyna Face'a) ...
- Mogłeś z nią zamieszkać. Chyba lepiej by ci wyszło...
- Ja i Katrina? To absurd Fapi.
- Weź mnie tak nie nazywaj...
Wściekłam się i weszłam wściekła do pokoju. Ester i Carter zauważyli to i usiedli obok mnie...
<Ester?>
Ester cd Annie
-Całkowicie nic nie rozumiem... -ocierałam nadal łzy w ramię Carteta poczym usłyszałam skrzypienie starych mosiężnych drzwi. To Lenny. Szedł w kierunku Annie. Zaskoczyła mnie jego obecności ale i nie tylko.
-Co tu robisz? Z resztą nieważne, odeszłam do swojego pokoju.
Ten dzień był koszmarny, choć miał dwa plusy. Pierwszy to nowe ubrania i zapewne zmiana stylu, a drugi to ten, że zbliżyłam się do Cartera.
Próbowałam zasnąć mimo hałasu dobiegającego za ściany.
Wkońcu odpłynęłam.
<Anno Domini opiszesz całą sytuację?>
-Co tu robisz? Z resztą nieważne, odeszłam do swojego pokoju.
Ten dzień był koszmarny, choć miał dwa plusy. Pierwszy to nowe ubrania i zapewne zmiana stylu, a drugi to ten, że zbliżyłam się do Cartera.
Próbowałam zasnąć mimo hałasu dobiegającego za ściany.
Wkońcu odpłynęłam.
<Anno Domini opiszesz całą sytuację?>
Annie cd. Wszystkiego
Chyba mnie zauważyli... Byłam dalej cicho, ale zauważyłam Fostera, który się darł na Ester i chłopaka którego przytulała. Carter wstał i kazał się wynosić Aloisowi. Chyba mnie zauważył, ale jeszcze nie zaczął nic podejrzewać. Alois dalej krzyczał na Ester, ale ona przytuliła się do Victora. Drzwi na dole się otworzyły. Wszyscy byli zaskoczeni kto to mógłby być. kłótnia ucichła z powodu gościa. Niestety moje przeczucia spełniły się to był nikt inny jak Lenny... Niestety Ester zauważyła mnie... Była zdziwiona, że ich podsłuchiwałam i marudziła na cały głos, że przecież mogłam wyjść... Niestety słyszał to Lenny i chciał mnie przytulić na powitanie, ale Ester mu przerwała słowami...
<Ester ( ͡° ͜ʖ ͡°)>
Carter cd Maleństwo
Usiadłem obok ledwo powstrzymującej łzy dziewczyny. W prawdzie przez cały jej tu pobyt zamieniłem z nią zaledwie kilka słów. Otuliłem ją ręką i ogrzałem.
-Co się stało maleństwo? -wyszeptałem nachylając się nad jej uszkiem
Nie odpowiedziała, musiała być naprawdę smutna. Przytuliła się do mnie, a ja dałem się jej po prostu wypłakać.
Jedna osoba od dłuższego chyba czasu nam się przyglądała.
<Annie?>
-Co się stało maleństwo? -wyszeptałem nachylając się nad jej uszkiem
Nie odpowiedziała, musiała być naprawdę smutna. Przytuliła się do mnie, a ja dałem się jej po prostu wypłakać.
Jedna osoba od dłuższego chyba czasu nam się przyglądała.
<Annie?>
Alois cd Rat
-Jestem po kłótni z pewna osobą... -niepewnie odpowiedziałem
-Nie przejmuj się, nigdzie tu nie ma rzadnych wartościowych ludzi.
-Wiesz co zasugerowałaś?
-Co? -odpowiedziała zmieszana i nieświadoma
-Już nic... -skoro nie ma tu wartościowych osób to ty też się do nich nie zaliczasz
Odeszłem, czułem się nieswojo z powodu, iż się na nią wydarłem.
Po drodze spotkałem najgorsze czego mógłbym się obawiać.
<Annie?>
-Nie przejmuj się, nigdzie tu nie ma rzadnych wartościowych ludzi.
-Wiesz co zasugerowałaś?
-Co? -odpowiedziała zmieszana i nieświadoma
-Już nic... -skoro nie ma tu wartościowych osób to ty też się do nich nie zaliczasz
Odeszłem, czułem się nieswojo z powodu, iż się na nią wydarłem.
Po drodze spotkałem najgorsze czego mógłbym się obawiać.
<Annie?>
Ester cd Annie
-Nie krzycz na mnie! -podniosłam na niego głos
-Przepraszam ale ja już mam tej błazenady dość...
-Myślałam, że jesteś moim przyjacielem... powinneś szanować moje decyzje.
Nie odpowiedział, chciałam już odejść i odwróciłam się do niego plecami... przytulił mnie
-Zostaw! -wyrwałam mu się -nie jestem jakąś pierwszą lepszą paniusią, zostaw mnie!
-Maleństwo...? -zawstydził się
Wybiegłam... chciałam się gdzieś schować.
Idealnym miejscem wydawało mi się miejsca za zasłoną na długim wąskim korytarzu dzielącym drugie piętra na skrzydła. Ktoś usiadł obok mnie.
<ktoś?>
-Przepraszam ale ja już mam tej błazenady dość...
-Myślałam, że jesteś moim przyjacielem... powinneś szanować moje decyzje.
Nie odpowiedział, chciałam już odejść i odwróciłam się do niego plecami... przytulił mnie
-Zostaw! -wyrwałam mu się -nie jestem jakąś pierwszą lepszą paniusią, zostaw mnie!
-Maleństwo...? -zawstydził się
Wybiegłam... chciałam się gdzieś schować.
Idealnym miejscem wydawało mi się miejsca za zasłoną na długim wąskim korytarzu dzielącym drugie piętra na skrzydła. Ktoś usiadł obok mnie.
<ktoś?>
Annie cd. Ester
Słyszałam dobijającą się do mnie Ester, ale byłam tak zrozpaczona, że nie chciałam jej otwierać. W końcu jej otworzyłam, ponieważ mogła by zawołać Fostera... Ester zauważyła mnie zrozpaczoną,
- Co się stało? - Zadziwiła się Ester.
- Dziękuj za spotkanie z Lennym. - Fuknęłam.
- Jeju chyba to twój przyjaciel tak?
- No tak, ale...
- Co się tam stało powiesz mi?
- Chciał mnie zabrać z powrotem ze sobą, ale nie zgodziłam się. A jak dobrze rozumiem przeprowadza się tutaj!
Zamilknęłam, a Ester była zdziwiona. Zostałam sama, bo Ester chyba poszła do Aloisa. W pokoju był Alois i Ester. Z tego co wiem Alois dowiedział się o tym 2 liście i tym spotkaniu, ponieważ zaczął krzyczeć na Ester, a ja ich podsłuchałam...
<Ester.>
- Co się stało? - Zadziwiła się Ester.
- Dziękuj za spotkanie z Lennym. - Fuknęłam.
- Jeju chyba to twój przyjaciel tak?
- No tak, ale...
- Co się tam stało powiesz mi?
- Chciał mnie zabrać z powrotem ze sobą, ale nie zgodziłam się. A jak dobrze rozumiem przeprowadza się tutaj!
Zamilknęłam, a Ester była zdziwiona. Zostałam sama, bo Ester chyba poszła do Aloisa. W pokoju był Alois i Ester. Z tego co wiem Alois dowiedział się o tym 2 liście i tym spotkaniu, ponieważ zaczął krzyczeć na Ester, a ja ich podsłuchałam...
<Ester.>
Rat- wszystkich mam powoli dość
Otrzymałam dość miłe powitanie ze strony małej blondynki... zapewne do końca nie rozgarniętej. Przybyłam tu na zaproszenia Aloisa, ponieważ pisaliśmy już szmat czasu. Jest on dla mnie kimś wyjątkowym, chyba go lubię, lubię.
Po tym dość nie miłym spotkaniu zaprowadził mnie do pokoju na trzecim piętrze.
Usiadł na łóżku- usiadłam przy nim. Ułożyłam mu głowę na ramieniu. Przeczesał mi palcami włosy i oznajmił, że musi już iść.
Późnym południem spóźniłam się na kolację jednakże nikt nie robił mi wyrzutów i było nawet zabawnie.
Po kolacji poszłam do siebie, noc mi mile upłynęła.
Tego ranka spotkałam się z Aloisem, nie miał humoru...
-Coś się stało Itasiu?
<Itaś?>
Po tym dość nie miłym spotkaniu zaprowadził mnie do pokoju na trzecim piętrze.
Usiadł na łóżku- usiadłam przy nim. Ułożyłam mu głowę na ramieniu. Przeczesał mi palcami włosy i oznajmił, że musi już iść.
Późnym południem spóźniłam się na kolację jednakże nikt nie robił mi wyrzutów i było nawet zabawnie.
Po kolacji poszłam do siebie, noc mi mile upłynęła.
Tego ranka spotkałam się z Aloisem, nie miał humoru...
-Coś się stało Itasiu?
<Itaś?>
Ester cd Annie
-Lenny, to ty?
-Ygh... tak?
Chłopak wyglądał na zagubionego. Oznajmił mi, że dziś może się z nią spotkać, bo jest w Bristolu przejezdnie.
-Spodziewałem się Annie... -jest trochę zakłopotany
-No cóż, no wiem. Ona zaraz przyjdzie. Jak ci się podoba miasto? Moim zdaniem mimo wieku prezentuje się fantastycznie.
-No... coś w tym jest.
Zauważyłam dziewczynę, która widocznie jest zaskoczona.
-No to zostawiam was samych. -odeszłam
To jest chyba dobry dzień aby pochodzić po mieście. Usiadłam na starym, pokrytym porostami murze i myślałam. Mimo tego spotkania nie przeszły mi nerwy na Fostera... zdecydowanie nie potraktował mnie za dobrze, plus nie lubię jak ktoś na mnie krzyczy. Nagle moją uwagę przykuła wystawa, na której świetnie prezentowała się biało czarna sukienka. Po chwili spojrzałam na siebie:
wytarte dżinsy i bluzka z logo rockowego zespołu nie robi zbyt dobrego wrażenie.
Wybrałam się na zakupy podczas których zakupiłam wiele rzeczy. Przebrałam się na miejscu w coś bardziej eleganckiego. Wysłałam Annie SMS'a, że spotkamy się "w domu". Gdy wracałam było ciemno, targałam za sobą trzy siatki ubrań i jedną z butami. Przekroczyłam próg rezydencji. Widziałam moją lokatorkę zatrzaskującą drzwi pokoju... poszłam za nią.
<Anno Domini?>
-Ygh... tak?
Chłopak wyglądał na zagubionego. Oznajmił mi, że dziś może się z nią spotkać, bo jest w Bristolu przejezdnie.
-Spodziewałem się Annie... -jest trochę zakłopotany
-No cóż, no wiem. Ona zaraz przyjdzie. Jak ci się podoba miasto? Moim zdaniem mimo wieku prezentuje się fantastycznie.
-No... coś w tym jest.
Zauważyłam dziewczynę, która widocznie jest zaskoczona.
-No to zostawiam was samych. -odeszłam
To jest chyba dobry dzień aby pochodzić po mieście. Usiadłam na starym, pokrytym porostami murze i myślałam. Mimo tego spotkania nie przeszły mi nerwy na Fostera... zdecydowanie nie potraktował mnie za dobrze, plus nie lubię jak ktoś na mnie krzyczy. Nagle moją uwagę przykuła wystawa, na której świetnie prezentowała się biało czarna sukienka. Po chwili spojrzałam na siebie:
wytarte dżinsy i bluzka z logo rockowego zespołu nie robi zbyt dobrego wrażenie.
Wybrałam się na zakupy podczas których zakupiłam wiele rzeczy. Przebrałam się na miejscu w coś bardziej eleganckiego. Wysłałam Annie SMS'a, że spotkamy się "w domu". Gdy wracałam było ciemno, targałam za sobą trzy siatki ubrań i jedną z butami. Przekroczyłam próg rezydencji. Widziałam moją lokatorkę zatrzaskującą drzwi pokoju... poszłam za nią.
<Anno Domini?>
Annie cd. Ester
Ester długo nie wchodziła na górę co mnie zaniepokoiło... Zeszłam, więc na dół jej szukać. Zauważyłam ją przy telefonie. Na mój widok się rozłączyła, więc podeszłam do niej. Była troche tajemnicza, ale była dziś niedziela co nic dziwnego, chyba...
- Z kim rozmawiałaś? - Spytałam się.
- A z nikim takim. Masz jutro czas, żeby wyjść na miasto jutro? Ale około 16, ponieważ wcześniej nie mogę. Tylko musisz iść sama, bo będę tam na ciebie czekać. - Zaproponowała mi Ester.
- W sumie mogę iść. - Uśmiechnęłam się.
Wraz z Ester ruszyłyśmy na górę. Ester jeszcze poszła do Aloisa oznajmić, że jutro wychodzi i jej nie będzie. Foster chciał wiedzieć dlaczego, ale Ester wyszła i zatrzasnęła za sobą drzwi. Spojrzała na swój telefon i otrzymała SMS'a, że będzie lepiej jeśli dziś przyjdzie. Pobiegła powiedzieć tylko Annie o zmianie planów i szybko wyruszyła na spotkanie. Na mieście w końcu spotkała przyjaciela Annie. Przywitała się z nim i zaczęła rozmowę...
<Ester pisz dalej>
- Z kim rozmawiałaś? - Spytałam się.
- A z nikim takim. Masz jutro czas, żeby wyjść na miasto jutro? Ale około 16, ponieważ wcześniej nie mogę. Tylko musisz iść sama, bo będę tam na ciebie czekać. - Zaproponowała mi Ester.
- W sumie mogę iść. - Uśmiechnęłam się.
Wraz z Ester ruszyłyśmy na górę. Ester jeszcze poszła do Aloisa oznajmić, że jutro wychodzi i jej nie będzie. Foster chciał wiedzieć dlaczego, ale Ester wyszła i zatrzasnęła za sobą drzwi. Spojrzała na swój telefon i otrzymała SMS'a, że będzie lepiej jeśli dziś przyjdzie. Pobiegła powiedzieć tylko Annie o zmianie planów i szybko wyruszyła na spotkanie. Na mieście w końcu spotkała przyjaciela Annie. Przywitała się z nim i zaczęła rozmowę...
<Ester pisz dalej>
Ester cd Annie
Ta dziewczyna jest dość sympatyczna, spróbuję ją zeswatać.
-Witam, jestem przyjaciółką Annie.
-Eh, cześć.
-Jest jej pan przyjacielem, prawda?
-Raczej tak.
-Ma pan może czas w poniedziałek?
-Po co?
-Chciałaby się z panem spotkać...
<Anno Domini?>
-Witam, jestem przyjaciółką Annie.
-Eh, cześć.
-Jest jej pan przyjacielem, prawda?
-Raczej tak.
-Ma pan może czas w poniedziałek?
-Po co?
-Chciałaby się z panem spotkać...
<Anno Domini?>
Annie cd. Ester
Ester zabrała mi list z ręki i zaczęła go czytać. Na końcu samego listu zauważyła jego numer telefonu. Przepisała sobie go na kartkę i schowała do szafki, a list położyła na niej. Ester położyła się spać. O 7 rano usłyszałam głos Ester.
- Wstawaj Annie. Za chwilę śniadanie. - Obudziła mnie Ester.
- A ja w piżamie? Fajnie... - Zniesmaczyłam się.
- To szybko ubieraj się, a ja powiem, że się spóźnisz.
Wyciągnęłam moją ukochaną koszulę i czarne rurki. Szybko się ubrałam i zeszłam na dół powolnym krokiem. Usiadłam tam gdzie wczoraj. Dziś Foster siedział cicho. Niestety ciszę przerwała nowa dziewczyna. Spóźniła się jeszcze więcej niż ja. Wtedy Foster zaczął narzekać, że nie powinnam się spóźniać, a nowej nic nie powiedział tylko kazał jej siąść. Oburzyłam się lekko, ale siedziałam cicho. Niestety Ester się wściekła i zaczęła go pouczać, ale nie przejęłam się tym. Nie miałam humoru więc wróciłam na górę. Estera nie wróciła tylko podeszła do telefonu, który znajdował się w przedpokoju. Wykręciła numer, który sobie zapisała. W słuchawce odezwał się jej 19 - letni chłopak. Ester miała nadzieję, że będzie się mogła wszystkiego dowiedzieć i wyjaśnić...
<Ester dawaj to co ma być...>
- Wstawaj Annie. Za chwilę śniadanie. - Obudziła mnie Ester.
- A ja w piżamie? Fajnie... - Zniesmaczyłam się.
- To szybko ubieraj się, a ja powiem, że się spóźnisz.
Wyciągnęłam moją ukochaną koszulę i czarne rurki. Szybko się ubrałam i zeszłam na dół powolnym krokiem. Usiadłam tam gdzie wczoraj. Dziś Foster siedział cicho. Niestety ciszę przerwała nowa dziewczyna. Spóźniła się jeszcze więcej niż ja. Wtedy Foster zaczął narzekać, że nie powinnam się spóźniać, a nowej nic nie powiedział tylko kazał jej siąść. Oburzyłam się lekko, ale siedziałam cicho. Niestety Ester się wściekła i zaczęła go pouczać, ale nie przejęłam się tym. Nie miałam humoru więc wróciłam na górę. Estera nie wróciła tylko podeszła do telefonu, który znajdował się w przedpokoju. Wykręciła numer, który sobie zapisała. W słuchawce odezwał się jej 19 - letni chłopak. Ester miała nadzieję, że będzie się mogła wszystkiego dowiedzieć i wyjaśnić...
<Ester dawaj to co ma być...>
Ester cd Annie
Wstałam tak szybko jak się obudziłam i wypchnęłam go z pokoju, zamknęłam drzwi.
-Czego chcesz?
-Spałaś? -zapytał zdziwiony oraz równocześnie rozbawiony
-Eh... tamta chyba znowu coś kombinuje.
-Tak, pewnie! Posiadanie koperty to zbrodnia! Foster weź się ogarnij! -zasłonił mi usta ręką
-Ciszej, niektórzy śpią. -szepnął
Wyrwałam mu się i wróciłam do pokoju. Zamknęłam drzwi i odwróciłam się do nich plecami.
<Anno Domini?>
-Czego chcesz?
-Spałaś? -zapytał zdziwiony oraz równocześnie rozbawiony
-Eh... tamta chyba znowu coś kombinuje.
-Tak, pewnie! Posiadanie koperty to zbrodnia! Foster weź się ogarnij! -zasłonił mi usta ręką
-Ciszej, niektórzy śpią. -szepnął
Wyrwałam mu się i wróciłam do pokoju. Zamknęłam drzwi i odwróciłam się do nich plecami.
<Anno Domini?>
Annie cd. Ester
Zauważyłam śpiącą Ester na materacu. Wyglądała bardzo zabawnie. Niestety było jej smutno. Nie wiem czemu, ale nie miałam się jej pytać. Wyszłam z pokoju i szłam holem. Pech chciał, że spotkałam Aloisa. Nie skakał z radości na mój widok.
- Co ty tu o tej porze robisz? - Burknął Foster.
- A co nie mogę? Mam prawo. Ester jakoś nie ma nic przeciwko temu. - Sprzeciwiłam się.
- A idź szatańska dziewczyno. - Wkurzył się i poszedł.
Ja zeszłam na dół. W korytarzu na stole stał zaadresowany list do mnie. Byłam ciekawa i wzięłam go potajemnie. Wróciłam na górę. Otwarłam po cichu list. Zapaliłam świecę i zaczęłam czytać. Oczom nie wierzę. List był od mojego starego przyjaciela. Dziwię się, że napisał, ale jego ostatnie słowa brzmiały tak: ,,Wiem, że popełniłaś miliony błędów, ale twój wyjazd był drogą lepszego życia może." Zadziwiło mnie to troszkę, ale postanowiłam nie odpisywać. Przypadkowo usnęłam, ale Ester się obudziła i zauważyła ten list w mojej ręce i oczywiście w nie odpowiednim momencie wszedł Foster zauważając to samo...
<Ester pisz>
- Co ty tu o tej porze robisz? - Burknął Foster.
- A co nie mogę? Mam prawo. Ester jakoś nie ma nic przeciwko temu. - Sprzeciwiłam się.
- A idź szatańska dziewczyno. - Wkurzył się i poszedł.
Ja zeszłam na dół. W korytarzu na stole stał zaadresowany list do mnie. Byłam ciekawa i wzięłam go potajemnie. Wróciłam na górę. Otwarłam po cichu list. Zapaliłam świecę i zaczęłam czytać. Oczom nie wierzę. List był od mojego starego przyjaciela. Dziwię się, że napisał, ale jego ostatnie słowa brzmiały tak: ,,Wiem, że popełniłaś miliony błędów, ale twój wyjazd był drogą lepszego życia może." Zadziwiło mnie to troszkę, ale postanowiłam nie odpisywać. Przypadkowo usnęłam, ale Ester się obudziła i zauważyła ten list w mojej ręce i oczywiście w nie odpowiednim momencie wszedł Foster zauważając to samo...
<Ester pisz>
Ester cd Annie
Po raz kolejny tego dnia poszłam do pokoju Aloisa i zapukałam. Tym razem czekałam grzecznie pod drzwiami aż mi otworzy. Otworzył. Nie miał koszuli.
-Alois, nie było mowy o większej liczbie nowych osób. To niektórych ludzi przytłacza.
-Niektórych? Ciebie?
-Kim ona wogóle jest?
-To Olga, jest bardzo inteligentną osobą.
-Nie tłumacz się. -na jego twarzy widać było zaskoczenia
-Maleństwo?- szepnął pytająco
Odeszłam, nie chciałam się więcej denerwować tego dnia.
Postanowiłam wrócić do pokoju i ogarnąć myśli.
Wyciągnęłam z szafy materac i ułożyłam się na nim.
<Anno Domini?>
-Alois, nie było mowy o większej liczbie nowych osób. To niektórych ludzi przytłacza.
-Niektórych? Ciebie?
-Kim ona wogóle jest?
-To Olga, jest bardzo inteligentną osobą.
-Nie tłumacz się. -na jego twarzy widać było zaskoczenia
-Maleństwo?- szepnął pytająco
Odeszłam, nie chciałam się więcej denerwować tego dnia.
Postanowiłam wrócić do pokoju i ogarnąć myśli.
Wyciągnęłam z szafy materac i ułożyłam się na nim.
<Anno Domini?>
Annie cd. Ester
- Wiesz Ester to sprawa Fostera i źle zrobił, ale dobra zróbmy wyjątek. Witamy tutaj no itd. A teraz idź się pokaż Aloisowi, ale lepiej niczego dziwnego po sobie nie pokazuj, bo wyjdziesz na idiotkę.
Wraz z Ester ruszyłyśmy do pokoju. Przebrałam się i usiadłam na łóżku i czytałam jeszcze raz ten list. Smutno mi było. Chyba go nie wyślę, bo Alois go podarł trochę, a nowego nie jestem w stanie napisać. Łzy zakręciły mi się w moim szarawym oku. Ester to widocznie zobaczyła i usiadła kołe mnie. Klepnęła mnie po ramieniu i stwierdziła, że nie mam czym się przejmować.
- Jak to nie mam... Mam gdzieś, że mnie Foster wywalił, ale tęsknię za moim przyjacielem... - Rozpaczałam.
- Widać, że byliście dobrymi przyjaciółmi, że tęsknisz. To czemu wyjechałaś? - Zdziwiła się Ester.
- Dobrymi? Najlepszymi chyba... Nawet byłam zakochana, ale on miał dziewczynę. Dla mnie miłość to zło. Nikt mnie nie kochał i nie kocha. Takie życie, a wyjechałam, ponieważ to było najlepsze wyjście dla mnie.
- Rozumiem cię, ale nie mów, że nikt cię nie pokocha. Pewnie prędzej czy później się zakochasz z wzajemnością, a kto wie czy czasem nie tu? Przecież nie jesteś brzydka. Jesteś śliczna tylko boisz się uczuć...
Zamilknęłam... Ester też to zauważyła i wyszła z pokoju. Nie wiem gdzie poszła, ale przeczuwałam, że poszła do Aloisa porozmawiać o tej nowej dziewczynie. Ciekawe ogółem kim jest...
<Ester ...>
Wraz z Ester ruszyłyśmy do pokoju. Przebrałam się i usiadłam na łóżku i czytałam jeszcze raz ten list. Smutno mi było. Chyba go nie wyślę, bo Alois go podarł trochę, a nowego nie jestem w stanie napisać. Łzy zakręciły mi się w moim szarawym oku. Ester to widocznie zobaczyła i usiadła kołe mnie. Klepnęła mnie po ramieniu i stwierdziła, że nie mam czym się przejmować.
- Jak to nie mam... Mam gdzieś, że mnie Foster wywalił, ale tęsknię za moim przyjacielem... - Rozpaczałam.
- Widać, że byliście dobrymi przyjaciółmi, że tęsknisz. To czemu wyjechałaś? - Zdziwiła się Ester.
- Dobrymi? Najlepszymi chyba... Nawet byłam zakochana, ale on miał dziewczynę. Dla mnie miłość to zło. Nikt mnie nie kochał i nie kocha. Takie życie, a wyjechałam, ponieważ to było najlepsze wyjście dla mnie.
- Rozumiem cię, ale nie mów, że nikt cię nie pokocha. Pewnie prędzej czy później się zakochasz z wzajemnością, a kto wie czy czasem nie tu? Przecież nie jesteś brzydka. Jesteś śliczna tylko boisz się uczuć...
Zamilknęłam... Ester też to zauważyła i wyszła z pokoju. Nie wiem gdzie poszła, ale przeczuwałam, że poszła do Aloisa porozmawiać o tej nowej dziewczynie. Ciekawe ogółem kim jest...
<Ester ...>
Ester cd Annie
Hałasy dobiegały holu... zdezorientowana nową sytuacją poszłam się rozejrzeć.
W drzwiach stała jeszcze jedna nowa osoba, świetnie. Za dużo ludzi jak na jeden dzień i co ona tu robi po dwudziestej?
Zniesmaczona sytuacją podeszłam do dziewczyny, nie chciałam być chamska ale jakoś tak wyszło:
-Co tu robisz o takiej porze, w gości powinno się przychodzić do godziny osiemnastej. -zdaje się, że ją wystraszyłam
-Nazywam się Olga Rubieniewicz, zostałam zaproszona przez panicza Foster'a.
Jakiś problem.
-Tak. Niech Alois sam sobie gości przyjmuje. A ty co o tym sądzisz Annie?
<Anno Domini?>
W drzwiach stała jeszcze jedna nowa osoba, świetnie. Za dużo ludzi jak na jeden dzień i co ona tu robi po dwudziestej?
Zniesmaczona sytuacją podeszłam do dziewczyny, nie chciałam być chamska ale jakoś tak wyszło:
-Co tu robisz o takiej porze, w gości powinno się przychodzić do godziny osiemnastej. -zdaje się, że ją wystraszyłam
-Nazywam się Olga Rubieniewicz, zostałam zaproszona przez panicza Foster'a.
Jakiś problem.
-Tak. Niech Alois sam sobie gości przyjmuje. A ty co o tym sądzisz Annie?
<Anno Domini?>
Annie cd. Ester
Ester weszła do mojego pokoju z lekkim uśmieszkiem. Zdziwiłam się trochę...
- Przykro mi, ale Alois się nie zgodził, żebyś została... - Odparła Ester.
- Tak tak to było pewne. Więc cześć... - Podniosłam swoją walizkę.
- Czemu się żegnasz? Teraz będziesz u mnie w pokoju mieszkać. - Oznajmiła Ester.
Byłam pozytywnie zaskoczona. Podziękowałam Ester i poszłam za nią do pokoju. Tam się rozpakowałam, ale chyba jacyś ludzie przekroczyli próg tych drzwi... Postanowiłam z Ester zobaczyć co się dzieje...
<Ester dajesz>
- Przykro mi, ale Alois się nie zgodził, żebyś została... - Odparła Ester.
- Tak tak to było pewne. Więc cześć... - Podniosłam swoją walizkę.
- Czemu się żegnasz? Teraz będziesz u mnie w pokoju mieszkać. - Oznajmiła Ester.
Byłam pozytywnie zaskoczona. Podziękowałam Ester i poszłam za nią do pokoju. Tam się rozpakowałam, ale chyba jacyś ludzie przekroczyli próg tych drzwi... Postanowiłam z Ester zobaczyć co się dzieje...
<Ester dajesz>
Ester cd Annie
Pffff... ja z Aloisem? Absurd. Zmierzając do właściwego tematu szłam w kierunku jego pokoju aby z nim porozmawiać "na spokojnie". Pukam i wchodzę.
Patrzy na mnie zaskoczonu:
-Nie poczekasz aż Cię zaproszę? -burknął
-Nie zrobiłbyś tego.
-Racja.
Po chwili niezręcznego milczenia podeszłam bliżej do niego i zaczęłam mu tłumaczyć sytuację nowej.
-Alois, to jej sprawy prywatne. Większość z nas nie należy do ludzi zwanych świętoszkami, masz gorsze przewinienia na koncie.
-Zamknij się! -warknął, a ja się trochę wycofałam
-Coś nie masz dziś humoru... jeśli chcesz się na jakimś powyżywać to ani na mnie ani na nowej. Zachowujesz się jak dziecko.
-Wiesz co... ja jak dziecko? Zabawna jesteś... jeśli chcesz ją mieć przy sobie to znajdź jej lokum. -wpadłam na pomysł
-Ok. Wiesz, że mam dość duży pokój?
-Nawet o tym nie myśl...
-Ja nie myślę, ja robię.
Wyszłam z pokoju aby oznajmić Annie mój pomysł.
<Anno Domini? Heh>
Patrzy na mnie zaskoczonu:
-Nie poczekasz aż Cię zaproszę? -burknął
-Nie zrobiłbyś tego.
-Racja.
Po chwili niezręcznego milczenia podeszłam bliżej do niego i zaczęłam mu tłumaczyć sytuację nowej.
-Alois, to jej sprawy prywatne. Większość z nas nie należy do ludzi zwanych świętoszkami, masz gorsze przewinienia na koncie.
-Zamknij się! -warknął, a ja się trochę wycofałam
-Coś nie masz dziś humoru... jeśli chcesz się na jakimś powyżywać to ani na mnie ani na nowej. Zachowujesz się jak dziecko.
-Wiesz co... ja jak dziecko? Zabawna jesteś... jeśli chcesz ją mieć przy sobie to znajdź jej lokum. -wpadłam na pomysł
-Ok. Wiesz, że mam dość duży pokój?
-Nawet o tym nie myśl...
-Ja nie myślę, ja robię.
Wyszłam z pokoju aby oznajmić Annie mój pomysł.
<Anno Domini? Heh>
Annie cd. Ester
Siedziałam ze strachem w oczach... Alois nie był szczęśliwy zbytnio... Gdy podano nam kolację, od razu Foster stwierdził na oczach wszystkich, że chce mnie wyrzucić, ale się zastanowi. Sądzi, że ma gdzieś to co teraz robię. Myśli, że dalej chcę źle dla ludzi. To wielkie kłamstwo. Chciałam wyjść, jednak wzięłam się na odwagę i powiedziałam Aloisowi, że jeśli jest ślepy i głupi to niech mnie wywali tu i teraz. Ester była zaskoczona, a Foster patrzył na mnie z wielką pogardą, ale nic nie powiedział. Podziękowałam za jedzenie i wróciłam na górę się pakować. Ktoś zapukał do drzwi. Była t Ester.
- Cześć... Przepraszam za Aloisa... - Przeprosiła mnie Ester.
- Nie musisz mnie za niego przepraszać. Szkoda tylko, że powiedziałaś mu o tym liście. - Wściekłam się.
- Ale ja mu nic nie powiedziałam kobieto, wyrwałam mu tą kopertę i chciałam dobrze. - Burknęła Ester.
- No chociaż tyle dobrze, ale i tak jestem już skończona.
- Postaram się go przekonać, ale nie jestem pewna... - Powiedziała Ester.
- To wy jesteście parą?! - Zaskoczyłam się.
- Nie nie jesteśmy. Jesteśmy przyjaciółmi...
Ester jeszcze chwilkę ze mną posiedziała, a potem wyszła. Dziwne, bo Ester chyba jest zakochana w Fosterze, ale cóż to tylko moje podejrzenia..
<Ester wiesz co robić...>
- Cześć... Przepraszam za Aloisa... - Przeprosiła mnie Ester.
- Nie musisz mnie za niego przepraszać. Szkoda tylko, że powiedziałaś mu o tym liście. - Wściekłam się.
- Ale ja mu nic nie powiedziałam kobieto, wyrwałam mu tą kopertę i chciałam dobrze. - Burknęła Ester.
- No chociaż tyle dobrze, ale i tak jestem już skończona.
- Postaram się go przekonać, ale nie jestem pewna... - Powiedziała Ester.
- To wy jesteście parą?! - Zaskoczyłam się.
- Nie nie jesteśmy. Jesteśmy przyjaciółmi...
Ester jeszcze chwilkę ze mną posiedziała, a potem wyszła. Dziwne, bo Ester chyba jest zakochana w Fosterze, ale cóż to tylko moje podejrzenia..
<Ester wiesz co robić...>
Ester cd Annie
Tego dnia nie dopisywało mi szczęście, Alois wkurzył się tym jak go potraktowałam. Otworzył kopertę w moim towarzystwie:
-Nie możesz! Przecież to nie jest Twoja własność! Alois... proszę. -starałam się używać mojego ukrytego wdzięku
Patrzył na mnie obojętnie... o kurczę. Powoli przesuwał wzrokiem po kartce z nieciekawą miną.
-Alois?
-Urocze... -burknął i wyszedł
Nie jestem całkowicie pewna czego mogę się po nim spodziewać, jest nieprzewidywalny.
Parę godzin później
Usiadłam obok niego na kolacji, trzy miejsca dalej naprzeciwko mnie siedziała nieco przestraszona Annie...
<Annie, teraz się wykaż odwagę, nikt nie lubi tchórzy>
-Nie możesz! Przecież to nie jest Twoja własność! Alois... proszę. -starałam się używać mojego ukrytego wdzięku
Patrzył na mnie obojętnie... o kurczę. Powoli przesuwał wzrokiem po kartce z nieciekawą miną.
-Alois?
-Urocze... -burknął i wyszedł
Nie jestem całkowicie pewna czego mogę się po nim spodziewać, jest nieprzewidywalny.
Parę godzin później
Usiadłam obok niego na kolacji, trzy miejsca dalej naprzeciwko mnie siedziała nieco przestraszona Annie...
<Annie, teraz się wykaż odwagę, nikt nie lubi tchórzy>
Annie cd. Ester
- Eeee nie ważne... - Burknęłam po cichu.
- No nie wiem. Co tam jest? - Spytała się po raz kolejny Ester.
W tym czasie do pokoju wszedł Alois. Był bardzo wściekły i kazał Ester dać mu tą kopertę. Prosiłam ją i błagałam, żeby nie dawała mu koperty, ale Foster radykalnie wyrwał Ester kopertę i ruszył do swojego pokoju. Byłam zrozpaczona. Ester nie wiedziała co robić i sama też wyszła. Zostałam tylko zrozpaczona ja. Pomyślałam, że posprzątam bałagan i się powoli zacznę pakować, bo już jest koniec jak Foster ma mój list. Pewnie powie mi to za godzinę na kolacji, ponieważ wszyscy mieszkańcy tego domu spotykają się na kolacji i omawiają wiele rzeczy... Pewnie zrobi mi wielką awanturę i wywali mnie za próg. Szkoda, a tak się cieszyłam, że zostanę tu na dłuższy okres. Gdy wybiła 17, powoli zeszłam do wielkiej jadalni. Czekali na mnie już wszyscy. Niestety Alois spojrzał na mnie z nieciekawą miną i zaczął swoją gadkę na temat listu i tej koperty...
<Ester pora na ciebie>
- No nie wiem. Co tam jest? - Spytała się po raz kolejny Ester.
W tym czasie do pokoju wszedł Alois. Był bardzo wściekły i kazał Ester dać mu tą kopertę. Prosiłam ją i błagałam, żeby nie dawała mu koperty, ale Foster radykalnie wyrwał Ester kopertę i ruszył do swojego pokoju. Byłam zrozpaczona. Ester nie wiedziała co robić i sama też wyszła. Zostałam tylko zrozpaczona ja. Pomyślałam, że posprzątam bałagan i się powoli zacznę pakować, bo już jest koniec jak Foster ma mój list. Pewnie powie mi to za godzinę na kolacji, ponieważ wszyscy mieszkańcy tego domu spotykają się na kolacji i omawiają wiele rzeczy... Pewnie zrobi mi wielką awanturę i wywali mnie za próg. Szkoda, a tak się cieszyłam, że zostanę tu na dłuższy okres. Gdy wybiła 17, powoli zeszłam do wielkiej jadalni. Czekali na mnie już wszyscy. Niestety Alois spojrzał na mnie z nieciekawą miną i zaczął swoją gadkę na temat listu i tej koperty...
<Ester pora na ciebie>
Ester cd Annie
Weszłam do pokoju nowopoznanej osoby machając białą kopertą trzymaną w ręku. No cóż, miałam dylemat, gdy zauważyłam, że wypadło jej coś. Ciekawość mówiła przeczytaj, a sumienie odnieś: to może być coś ważnego. Zauważył mnie wtedy Alois, wyrwał mi ją z ręki i zapytał co to jest... zamiast mu odpowiedzieć zabrałam mu ją i odeszłam... eh, znów zgrywam tajemniczą.
Wracając do czasu teraźniejszego miałam wrażenie, że dziewczyna poczuła ulgę.
Rzuciłam jej ją na biurku, obok ciemnego etui laptopa. Usiadłam na łóżku, mam wrażenie, że ona czuje się w tej całej sytuacji niekomfortowo:
-Co może być w tej kopercie? -przesuwam po niej palcami
<Annie, kontynuuj>
Wracając do czasu teraźniejszego miałam wrażenie, że dziewczyna poczuła ulgę.
Rzuciłam jej ją na biurku, obok ciemnego etui laptopa. Usiadłam na łóżku, mam wrażenie, że ona czuje się w tej całej sytuacji niekomfortowo:
-Co może być w tej kopercie? -przesuwam po niej palcami
<Annie, kontynuuj>
Annie cd. Ester
- Nie dzięki sama sobie poradzę. - Odpowiedziałam Ester i poszłam na górę.
Wprowadziłam się tu z powodu praktykowania zawodu. Miałam też inne powody, ale nie ważne jakie... Jak strzała wbiłam do swojego pokoju. Wyglądał typowo jak w takich miejscach. Szału nie ma, ale tu nie wypada narzekać. Nie jest tu aż tak źle. Mam nadzieję, że poznam tu miłych ludzi. Zaczęłam się rozpakowywać. Długo mi to nie potrwało i już skończyłam. Chyba mało rzeczy ze sobą wzięłam. Pomyślałam, że pójdę zobaczyć cały dom. Szłam długim holem, na którym wisiały bardzo stare obrazy. Na końcu holu słyszałam kogoś. Podeszłam pod drzwi i zauważyłam Fostera, czyli właściciela tego domu. Od razu zawołał mnie tu i stwierdził, że się mu zepsuł komputer i muszę to naprawić. Od razu wzięłam się do roboty, bo to moja praca. Jakoś długo mi to nie zajęło. Gdy skończyłam Alois podziękował mi. Wychodząc w drzwiach stała Ester. Przeraziłam się troszkę, ale na szczęście wyszłam. Dochodząc do pokoju zdałam sobie sprawę z tego, że widocznie zostawiłam mój list u Fostera lub gdzieś w pobliżu. Co ja narobiłam?! Ten list miał być wysłany do mojego starego przyjaciela. Opisałam tam mu, że wyjeżdżam i skłamałam pisząc, że wyjechałam z powodu dołączenia do armii. Oczywiście to było kłamstwo, bo przyjechałam tu. Oprócz tego opisałam mu moje wszystkie zbrodnie... Może to dziwne, ale zdarzało mi się czasami kradzieże, małe napady. I tak moja dusza z tego powodu cierpiała i od razu chciałam robić zadośćuczynienie. Miałam kilka spraw sądowych, ale jakiś wielkich kar nie miałam. Kiedy osiągnęłam 18-stkę postanowiłam wyjechać tu bez słowa i dopiero teraz wysłać ten list, a teraz jestem skończona. Jeśli Foster dorwał list to jest po mnie, a jak Ester go ma chyba zaniesie go Fosterowi. Chyba Ester mnie nie lubi albo widzi we mnie konkurencję, ale ja tego nie chcę. Ale co mam zrobić jak i tak czy tak wyrzucą mnie pierwszego dnia? No chyba, że oni nie mają tego listu. Niestety przeszukałam cały pokój i nic nie było. Nagle przez próg drzwi weszła Ester. Serce stanęło mi w gardle, bo w ręce trzymała mój list. Byłam pewna, że jestem skończona...
<Ester dokończ >
Wprowadziłam się tu z powodu praktykowania zawodu. Miałam też inne powody, ale nie ważne jakie... Jak strzała wbiłam do swojego pokoju. Wyglądał typowo jak w takich miejscach. Szału nie ma, ale tu nie wypada narzekać. Nie jest tu aż tak źle. Mam nadzieję, że poznam tu miłych ludzi. Zaczęłam się rozpakowywać. Długo mi to nie potrwało i już skończyłam. Chyba mało rzeczy ze sobą wzięłam. Pomyślałam, że pójdę zobaczyć cały dom. Szłam długim holem, na którym wisiały bardzo stare obrazy. Na końcu holu słyszałam kogoś. Podeszłam pod drzwi i zauważyłam Fostera, czyli właściciela tego domu. Od razu zawołał mnie tu i stwierdził, że się mu zepsuł komputer i muszę to naprawić. Od razu wzięłam się do roboty, bo to moja praca. Jakoś długo mi to nie zajęło. Gdy skończyłam Alois podziękował mi. Wychodząc w drzwiach stała Ester. Przeraziłam się troszkę, ale na szczęście wyszłam. Dochodząc do pokoju zdałam sobie sprawę z tego, że widocznie zostawiłam mój list u Fostera lub gdzieś w pobliżu. Co ja narobiłam?! Ten list miał być wysłany do mojego starego przyjaciela. Opisałam tam mu, że wyjeżdżam i skłamałam pisząc, że wyjechałam z powodu dołączenia do armii. Oczywiście to było kłamstwo, bo przyjechałam tu. Oprócz tego opisałam mu moje wszystkie zbrodnie... Może to dziwne, ale zdarzało mi się czasami kradzieże, małe napady. I tak moja dusza z tego powodu cierpiała i od razu chciałam robić zadośćuczynienie. Miałam kilka spraw sądowych, ale jakiś wielkich kar nie miałam. Kiedy osiągnęłam 18-stkę postanowiłam wyjechać tu bez słowa i dopiero teraz wysłać ten list, a teraz jestem skończona. Jeśli Foster dorwał list to jest po mnie, a jak Ester go ma chyba zaniesie go Fosterowi. Chyba Ester mnie nie lubi albo widzi we mnie konkurencję, ale ja tego nie chcę. Ale co mam zrobić jak i tak czy tak wyrzucą mnie pierwszego dnia? No chyba, że oni nie mają tego listu. Niestety przeszukałam cały pokój i nic nie było. Nagle przez próg drzwi weszła Ester. Serce stanęło mi w gardle, bo w ręce trzymała mój list. Byłam pewna, że jestem skończona...
<Ester dokończ >
sobota, 28 lutego 2015
Ester- początek
Niedawno wprowadziłam się do okazałej rezydencji z dwóch powodów:
a).To doskonałe miejsce dla rozwijanie moich ambicji i poznania ludzi, którzy odnieśli sukces
b). grzech by odmówić
Rozglądając się już chyba po raz setny po wielkim marmurowym holu postanowiłam wejść po schodach na coś w rodzaju półpiętra, arkady. Z tamtego miejsca miałam doskonały widok na wchodzącą osobę, czyli dziewczynę z długimi włosami nieśmiało przekraczającą próg.
Najpierw pomyślałam o osobie tu zaproszonej z przyczyn rozrywkowych lecz moją tezę rozproszył fakt, że ta osoba ściskała futerał z laptopem.
Moment... Technik! To takie oczywiste.
Foster szukał dobrego informatyka, a ona zapewne miała dobrą renomę.
Pora ją przywitać. Podeszłam do niej z delikatnym, subtelnym uśmiechem:
-Witaj, w czymś Ci pomóc?
<Annie, teraz ty>
PROLOG
Świat został podzielony na trzy części: Wschód, Zachód oraz północ.
Każdą częścia władały inne jednostki:
Wschodem demony.
Zachodem mieszańcy.
Północą anioły.
Wszystkim z nich ludzie byli podlegli.
Odwieczna nienawiść Wschodu do północy pogrąża podległy mu Zachód.
Każda część ma swoją republikę.
Wschód- Amnestię
Zachód- Pandorę
Północ- Katharsis
Subskrybuj:
Posty (Atom)