-Hmmm, czy aby wszystko na pewno u Ciebie w porządku? -dziewczyna mi nie odpowiedziała, wydało mi się, że przebywa całkowicie w innym świecie. Nie byłam pewna czy mogę zawracać jej teraz głowę. Mogłabym wyrwać ją z jakichś głębszych rozmyślań- chwila. Na pewno nie, to tylko Fapian. O czym ona może tak ważnym myśleć? Dam jej czas.
Wyszłam z pokoju uznając rozmowę z Aloisem za ważniejszą, nie wiem co czuję po tak nagle przerwanym przeze mnie wyjeździe. Nie wiem czy nie jest z owego powodu zły, bez humoru. Nic nie wiem. Obeszłam korytarze, hol, bibliotekę, gdy... usłyszałam ciche głosy z pokoju należącego do Connor'a. Podeszłam cicho, starałam się poruszać zgrabnie, być niezauważoną. Drzwi były uchylone jak w podrzędnych kryminałach- przez to po twarzy przebiegł u mnie cień uśmiechu. Widziałam dwie postacie, zaś owy głos należał do postaci numer trzy, którą dostrzegłam dopiero po chwili. Była ona skąpana w mroku i niewyraźna. Mogłam tylko przypuszczać, że w pokoju znaleźli się razem: Connor, Foster i... Victor? Tak, mężczyzna teraz przemówił. Dialog dotyczył polityki. A to nowość?
Nagle deska za mną zakrzypiała:
-Co u licha... -wyszeptałam
Zauważył Annie, która rzuciła mi się w histerii w ramiona... tym samym wpadłyśmy do pokoju przez uchylone drzwi. Mimo, iż zamknęłam oczy, wiedziałam, że ta trójka ludzi bacznie się nam przygląda.
<Annie, nie wymyślaj nic głupiego i chociaż spróbuj wyplątać nas z kłopotów>?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz