Szczerze mówiąc nie byłem zaskoczony obecnością "panny" Annie pod drzwiami, dlatego wpadłem na pomysł by "sprzedać" jej tanią sensację niby kłótni. Namówiłem pozostałych abyśmy odegrali scenkę i wystraszyli ją- dla zabawy. Jedynie niechętny był Carter, ale każdego da się przekonać, prawda? Owszem.
Usłyszeliśmy podczas naszego teatrzyku głos kogoś, kogo z początku nie poznałem, lecz, gdy całkowicie dotarł do mnie delikatny i irytujący głos- rozpoznałem i jego właściciela. Bez zbędnych uprzedzeń wciągnęliśmy obu do pokoju, rozstawiliśmy po kątach. Chłopak leżał na ziemi przy oknie, zaś dziewczyna została rzucona na łóżko.
Connor z Victor'em siedzieli na przeciwko siebie w fotelach, ja zaś oparłem się o drzwi.
-Co przyniesie wam podsłuchiwanie rozmów ludzi popijających herbatkę po przyjacielsku? -spytałem się niby przyjaźnie -Lenny? Tak się nazywasz? Jak mamy postąpić? Co uważasz w tej chwili za rozsądne? Powinniśmy was wypuścić, czy też ukarać? Hmmm?
<Lenny?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz