Wiadomość otrzymana od Lenny'go jakoś nadal do mnie nie dochodziła. Alois... Alois był przy mnie niezwykle potulny... Czy to aby na pewno ten sam człowiek, którego znam? Czy zaś Lenny podkoloryzował historię, nadając jej dramatyzmu?
Stałam przed drzwiami, cicho zapukałam. W pokoju na pewno ktoś był, słyszałam szepty.
Drzwi się uchyliły, tak, że było widać jedynie postać w nich stojącą.
-A-Alois? Co się dzieje? -zapytałam aż nazbyt przymilnie usiłując się uśmiechać i nie zdradzać swego zdenerwowania
-Odeślij przyjaciół. Już. Dwa razy prosić nie będę. -jego głos... nie podobał mi się
-Ale... -przerwał mi
-Chcesz być w temacie? -blondyn przeczochrał moje włosy -Wiem, że jesteś dość ciekawska.
Odesłałam ich gestem ręki, nie śpiesząc się zniknęli za zakrętem korytarza.
-Teraz mnie wpuścisz? Alois? -przyglądał mi się
-Ale musisz mi obiecać coś. Cokolwiek by się działo, nie krzycz.
-Coś ty zrobił...?
-Zaufasz mi? -podał mi dłoń, przekroczyłam próg pokoju mając zamknięte oczy- szykowałam się na najgorsze.
Usłyszałam przekręcenie klucza w drzwiach...
<Annie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz