- A więc gdzie się wybiera panicz Lenny? - Zaśmiał się bardzo ironicznie Foster.
- Tam, gdzie was wszystkich nie będzie. - Byłem wściekły.
- Czyli do swojej ukochanej? Tylko szkoda, że nikt nie wie gdzie pojechała, a chwilę temu przytulała twojego kolegę. - Stwierdził zadowolony Alois.
Faktycznie jechałem szukać Annie, ale do cholery nie wiedziałem, gdzie ona jedzie. Dwójka, a raczej Foster mnie wyśmiała i wsiadła do samochodu, do którego ja miałem wejść. Nie zdziwiłem się, że Annie tak odjechała. Ten parszywy psychol nakłamał wszystkich i Annie wiedziała, że jeśli wyjedzie to jeszcze może nic nie jest stracone. Jednak widzę, że jeśli Ester wierzy w te wszystkie słowa swojego kochasia może być, że przez niego nigdy jej nie zobaczę. Usiadłem na trawie aż nagle zaczął padać deszcz i jakaś dziewczyna podeszła do mnie.
- Przepraszam... Też czekasz na autostopa? - Zapytała nieśmiało dziewczyna.
- Tak też czekam. Jestem Lenny a ty? - Przedstawiłem się.
Finalnie dziewczyna znikła. Mogła to być Annie lub jakaś dziewczyna co się mnie wystraszyła, jednak głos nie wskazywał mi na Annie. Czekałem tutaj chyba trzy godziny, a i tak w końcu jedynie spotkałem Ethana.
- Lenny ja wiem, że... - Nie dokończył Ethan.
- Wiesz, że ona jest dla mnie ważna? Świetnie. Czy tylko ja mam wrażenie, że Foster mydli wszystkim oczy?
- Bo tak jest... Chyba jednak wiedziała, że jeśli wyjedzie to uniknie złości Ester. Ciebie też wywalili na zbity pysk?
- Chyba tak. Nie wiem. Gdy słyszałem wasza kłótnię wybrałem się tutaj... A gdzie twoja siostrzyczka?
- Claire dałem resztę moich oszczędności i wyruszyła do hotelu. Tam prosi o wsparcie dla nas od Północy. Może to żałosne, ale nam pomogą wrócić...
Ethan jednak musi moim zdaniem zostać. To on jako ostatni widział Annie przed całym zamieszaniem... Ku naszemu zdziwieniu zauważyliśmy błąkającą się istotkę wyklinającą się na kaczki. Byłem pewny, że to Annie. Ethan postanowił się upewnić czy to naprawdę ona...
<Ethan?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz