poniedziałek, 2 marca 2015

Annie cd. Ester

Siedząc w kafejce z Lennym zadzwoniła Ester. Odebrałam...
- Tak Ester? - Odezwałam się.
- Chyba nic z tego... - Wyznała mi.
- Okej rozumiem. - Stwierdziłam.
- Na pewno? - Ester się poczuła lekko winna.
- Tak. Jak dobrze będzie zamieszkam z Lennym u jego ciotki. Ale jeszcze nic nie wiem. - Odparłam.
- A daleko mieszka? - Spytała się Ester.
- Chyba tak. Jego ciotka mieszka w Paryżu, więc na pewno stracę z wami kontakt.
Ester rozłączyła się. Miała dość głupoty Aloisa i wnerwiającej jej Rat. Nie chcę wyjeżdżać, ale jak Alois mnie wywalił to co? Mówi się trudno... Wyszłam z kafejki i podeszłam pod dom, w którym jeszcze nie dawno mieszkałam. Weszłam nie pewnie przez próg drzwi. Akurat stał tam ten idiota Foster. Jak mnie zobaczył prawie zawału nie dostał.
- Co ty tu robisz?! - Burknął zły Alois.
- Czemu nas wywaliłeś co? - Byłam zła.
- Ja aniołów nie toleruję. - Odrzekł Foster.
- Przykro mi, ale aniołem nie jestem. Twoje preteksty są głupie. Oszukujesz każdego na każdym kroku! - Ryknęłam na cały głos.
- Zamknij się idiotko. Nie ty rozdajesz tu karty. Wyjdziesz sama czy ja to mam zrobić.
- Spróbuj Alois, spróbuj. Uważaj, bo jak zrobisz coś Ester zapłacisz za to bardzo dużo.
Niestety tu mi się urwał film. Foster mnie popchnął, że wyryłam głową o podłogę... Ostatnie co słyszałam to krzyk Ester, która chciała powstrzymać Fostera...

<Ester?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz