poniedziałek, 2 marca 2015

Lenny cd. Ester

- Właśnie powinniśmy się uspokoić... - Powiedział Carter, ale czuł wbity sztylet przez Ester.
Ester przytuliła się do Aloisa, a Carter rzucił wszystko i poszedł do siebie. Annie stała i patrzyła się na mnie jak by to była moja wina, aż w końcu poszła do siebie. Ja też ruszyłem do siebie... Rano była jakaś dziwna atmosfera. Każdy się od każdego odsiadł. Jedynie Annie usiadła obok Ester, ale tak to wszystko wyglądało inaczej przez tą kłótnię. Alois nawet się nie odzywał co było dziwne. Po śniadaniu zauważyłam Ester i Annie na balkonie. Ester chyba pisała jakiś wiersz lub list, a Annie wychylała się z balkonu... Chciałem do nich podejść, ale doszedł do nich Alois. Nie chciałem rozpętywać kolejnej kłótni, ale oczywiście zawołała mnie Ester... Alois pożegnał się z przyjaciółką i usiadłem obok niej.
- Annie jest zrozpaczona. Nie chce cię znać. - Szepnęła mi Ester.
- Jezu, ale ja nie chciałem źle dla niej... - Odpowiedziałem jej.
- To idź ją tu i teraz przeprosić! - Kazała mi Ester.
Ester wyszła i ja podszedłem bliżej Annie. Chyba nie wie, że ja tam stoję i dobrze. Po chwili powiedziałem jej po cichu ,,przepraszam". Odwróciła się i chciała mnie przytulić, ale usłyszałem jakiś krzyk dobiegający z korytarza. Wybiegłem z balkonu, ale jedyne co zauważyłem to płaczącą Ester...
- Co się stało?! - Byłem zdziwiony.
- Carter pobił Aloisa i wyszli gdzieś i nie wiem o co chodzi! - Płakała Ester.

<Ester, do odważnych świat należy...>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz