-Całkowicie nic nie rozumiem... -ocierałam nadal łzy w ramię Carteta poczym usłyszałam skrzypienie starych mosiężnych drzwi. To Lenny. Szedł w kierunku Annie. Zaskoczyła mnie jego obecności ale i nie tylko.
-Co tu robisz? Z resztą nieważne, odeszłam do swojego pokoju.
Ten dzień był koszmarny, choć miał dwa plusy. Pierwszy to nowe ubrania i zapewne zmiana stylu, a drugi to ten, że zbliżyłam się do Cartera.
Próbowałam zasnąć mimo hałasu dobiegającego za ściany.
Wkońcu odpłynęłam.
<Anno Domini opiszesz całą sytuację?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz