poniedziałek, 2 marca 2015

Lenny cd. Annie

Zostałem sam na korytarzu. Jaka Annie jest dziecinna, że nie myśli o niebezpieczeństwie. Pech mnie trafił, ponieważ natknąłem się na Fostera... Foster oczywiście zarzucał mi, że jestem głupi i go denerwuję. Czy on szczepił się kiedyś na wściekliznę? Chyba nie sądzę, że tak. Oczywiście mnie szturchnął i kazał dać spokój Annie... Co? Ja i dać spokój Annie? Nie rozumiem... Przyjechałem tu i same kłopoty... Na szczęście z pokoju wyszła Ester, z którą chciałem rozmawiać...
- Ester? Co ja zrobiłem Annie? - Spytałem się...
- Ty chyba nic... Ale ona ma dość twoich zachowań i rozkazów. Daj jej żyć, przecież jesteście przyjaciółmi chyba... - Odparła Ester niepewna.
- Chyba? Ester czy ja o czymś nie wiem? - Byłem zaskoczony.
- Tak Lenny tak. Usiądźmy co? To nie takie proste...
Zgodziłem się i usiadłem obok Ester. Kazała mi posłuchać uważnie i po tym nie lecieć do Annie czy coś w tym stylu. Kiedy mi opowiedziała o tym jej liście i o tym jak się we mnie kiedyś zauroczyła było mi źle. Po prostu ją zraniłem... No cóż nie jestem już z Katriną i na razie nie chcę z nikim być podziękowałem Ester za rozmowę i wróciłem do siebie. Niestety ciekawska Annie podsłuchiwała. Ale nie mnie tylko rozmowę Aloisa i Cartera...Podbiegła do mnie i chciała się przytulić, ale ja ją odepchnąłem... Łkała jak szalona, ale zrozumiałem, że chcą się mnie pozbyć, bo nie chcą tu aniołów. oczywiście to były myśli Aloisa, bo Carter tylko nasłuchiwał. Ester wszystko słyszała i Alois też. Wściekły Alois wybiegł i chciał pobić Annie, ale Ester w dobrym momencie wyskoczyła, więc Alois rzucił się na mnie... Oczywiście Carter zatrzymał bójką i zaczęła się kłótnia pomiędzy mną, Aloisem, Annie i Carterem, a biedna Ester musiała nas słuchać...

<Ester dawaj>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz