poniedziałek, 2 marca 2015

Annie cd. Ester

Obudziłam się w szpitalu pół przytomna. Obok mnie siedziała Ester. Nie byłam zbytnio szczęśliwa tym wypadkiem. Nie wiem co dalej się stało, ale jeszcze żyję, jeszcze...
- Annie żyjesz? - Spytała się mnie zrozpaczona Ester.
- Tak żyję. - Powiedziałam po cichu.
Ester mnie wiele razy przepraszała, ale kazałam jej się uspokoić. Spytałam się czy był tu Lenny. Ona jednak puknęła się w czoło i nie chciała nic mówić. Poprosiłam ją z całego serca, bo chciałam dobrze wiedzieć co się wydarzyło. Ester na szczęście mi uległa. Okazało się, że Lenny dowiedział się w kilka minut później po całym wypadku i przyjechał do szpitala jak burza. Siedział przy mnie całą noc i pytał się co chwilę o mnie i klął jak idiota bluźniąc co było nieprawdopodobne moim zdaniem. Niestety pojechał, bo musiał załatwić sobie mieszkanie, ale obiecał, że weźmie mnie ze sobą jak ogółem wyzdrowieję. Prawdopodobnie zostanę jeszcze kilka dni na obserwacji, ale Alois jest u mnie skończony. Nawet mnie nie przeprosił... Niestety został uniewinniony... Ja widzę i czuję, że Lenny jeszcze rozpęta wojnę przeciwko Aloisowi, ale ja tego nie chcę. Niestety po raz kolejny straciłam przytomność w tym czasie, gdy wszedł Lenny, a chwilę po nim Foster. Niestety tam doszło do zbyt ostrych i najgorszych wyznań, które Ester usłyszała pilnując mnie czy jeszcze żyję...

<Ester...?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz