Tego dnia nie dopisywało mi szczęście, Alois wkurzył się tym jak go potraktowałam. Otworzył kopertę w moim towarzystwie:
-Nie możesz! Przecież to nie jest Twoja własność! Alois... proszę. -starałam się używać mojego ukrytego wdzięku
Patrzył na mnie obojętnie... o kurczę. Powoli przesuwał wzrokiem po kartce z nieciekawą miną.
-Alois?
-Urocze... -burknął i wyszedł
Nie jestem całkowicie pewna czego mogę się po nim spodziewać, jest nieprzewidywalny.
Parę godzin później
Usiadłam obok niego na kolacji, trzy miejsca dalej naprzeciwko mnie siedziała nieco przestraszona Annie...
<Annie, teraz się wykaż odwagę, nikt nie lubi tchórzy>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz