W drzwiach stał Ethan. Chiał się tylko spytać, gdzie moze znaleźć pomoc. Pokazałam mu wszystko i tyle. Tak to siedzę w pokoju i staram się nic nie robić. Bez przyjaźni z Lennym to nie to samo życie. Z plotek Cartera wiem, że Lenny tu był, ale patrzył z pogardą na mój pokój. No cóż trudno. Ciekawe co u Ester. Chcę, żeby jak najszybciej wróciła. Teraz to z nikim nie mam kontaktu. Byłam głodna więc w końcu wyszłam z pokoju. Szkoda, że akurat Lenny wchodził po schodach...
- Hehs, uważaj, bo się jeszcze potkniesz. - Powiedziałam z ironią.
Lenny mnie zignorował... Podbiegłam do niego i rzuciłam się w jego ramiona z płaczem i wielkimi wyrzutami sumienia. Bliźniacy widzieli tą całą sytuację i nie wiedzieli o co chodzi... Dziwne, bo Lenny przycisnął mnie do siebie i zrozumiał mój błąd. Niestety obyło się bez słów. Potem Lenny mnie puścił i tyle... Zadzwoniłam do Ester...
<Ester kiedy wracasz co?>
- Hehs, uważaj, bo się jeszcze potkniesz. - Powiedziałam z ironią.
Lenny mnie zignorował... Podbiegłam do niego i rzuciłam się w jego ramiona z płaczem i wielkimi wyrzutami sumienia. Bliźniacy widzieli tą całą sytuację i nie wiedzieli o co chodzi... Dziwne, bo Lenny przycisnął mnie do siebie i zrozumiał mój błąd. Niestety obyło się bez słów. Potem Lenny mnie puścił i tyle... Zadzwoniłam do Ester...
<Ester kiedy wracasz co?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz