Annie usiadła obok nas, lub raczej między nami. Była smutna. Zapomniałam wtedy o swoim zmartwienia, chciałam się nią zająć. Wyprosiłam Cartera aby porozmawiać z nią sam na sam. Przutuliłam ją.
-Jak się czujesz?
-Niezadobrze... -popłakiwała
O nic więcej nie pytałam, widziałam, że ją to boli.
Ech... Nie przywykłam do takich sytuacji. Pozwoliłam się jej położyć w łóżku, bo była zmęczona. Osobiście to sama podeszłam do okna, ujrzałam Fostera na tarasie... Miałam do niego żal. Mimo to przyglądałam się jego osobie, palił papierosa i miał rozczochrane włosy.
Było cicho, nie słyszałam jej oddechu- wyszła.
<Pisane pod czas historii, a co se będę? Anno Domini kontynuuje>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz