Tym razem zawołałem ją by w końcu stanęła i dała sobie cokolwiek powiedzieć. Nie wiem czemu ona nie chciała ruszyć na północ razem z resztą...
- Annie ja tutaj z tobą nie zostanę. Nie będę wplątywać się w dalsze kłopoty. Jadę tylko na konferencję powiedzieć, że idę do armii. Tam jest chyba moje miejsce. Fapi proszę cię nie zadawaj się z demonami, postaram poprosić jakiegoś anioła, by ci pomógł na wypadek. Szkoda, że nie jedziesz... - Stwierdziłem trzymając ją za ramię.
- Nie jesteś moją niańką... Sama sobie poradzę. Jeśli kiedyś cię spotkam to zobaczysz. To tym razem się normalnie pożegnamy? - Spojrzała na mnie, a po chwili przytuliła mnie mocno. Próbując zatrzymać swoje łzy po prostu odeszła w swoją stronę...
- Annie ja tutaj z tobą nie zostanę. Nie będę wplątywać się w dalsze kłopoty. Jadę tylko na konferencję powiedzieć, że idę do armii. Tam jest chyba moje miejsce. Fapi proszę cię nie zadawaj się z demonami, postaram poprosić jakiegoś anioła, by ci pomógł na wypadek. Szkoda, że nie jedziesz... - Stwierdziłem trzymając ją za ramię.
- Nie jesteś moją niańką... Sama sobie poradzę. Jeśli kiedyś cię spotkam to zobaczysz. To tym razem się normalnie pożegnamy? - Spojrzała na mnie, a po chwili przytuliła mnie mocno. Próbując zatrzymać swoje łzy po prostu odeszła w swoją stronę...
...
Na konferencji siedziałem z resztą północy. Nie chciałem się wtrącać już w to, lecz szczerze mnie bolało jak zachód stanowczo popierał wschód, chociaż nie wiem za co. Pomagamy im często, ale chyba wolą stawać się demonami. Machnąłem już na to ręką. Widziałem zadowolenie Aloisa na twarzy. W sumie mu to było na rękę, że tyle osób jego popiera. Jedyne co mi tu pozostało załatwić to kogoś kto pomoże Annie. Nie mógłbym jej zostawić samej na lodzie.
- Przepraszam, że przeszkadzam. Ktoś z aniołów nie wybiera się do Bristolu w najbliższym czasie? - Przerwałem.
- A to już demony się nie liczą? - Zaśmiał się jeden ze zachodu.
- W tym wypadku tak... - Burknąłem.
- Coś konkretnego? W sumie wybieram się do Bristolu, jednak zależy o co chodzi. - Spytał się kolejny.
Później na konferencji była jedynie gadka i jakieś kłótnie o głupoty, zamiast podyskutować o tym co może dojść w przyszłości. Kiedy na szczęście wszystko się skończyło zaczepiłem tego typa co stwierdził, że tam jedzie. Powiedziałem mu wszystko dokładnie. Kim jest Annie, po co go potrzebuję i jeszcze wiele różnych rzeczy. Widziałem zdziwienie na jego twarzy, ale cóż... Pożegnałem go i trzymałem go za słowo. Wychodząc zauważyłem przed budynkiem Ester. Pewnie czekała na Fostera. Z racji, że miałem już jechać w kierunku północy mogłem się jakoś pożegnać, mimo że ostatnio miałem z nimi na pieńku. Podszedłem do dziewczyny i powiedziałem kilka słów skierowanych do niej.
- Żegnaj Estero. Możesz się pochwalić, że razem z Fosterem wykurzyliście wszystkie aniołki z północy. Kiedy w końcu zrozumiesz, że Alois nie jest tak święty jak myślisz? - Stwierdziłem, ale od razu ruszyłem tam, gdzie było moje miejsce...
<Ester?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz