-Boooo! -spróbowałam wystraszyć znajomą mi dziewczynę, ale no cóż... nie wyszło
-Co Ty?!!one! -wyglądała na zaskoczoną, wkurzoną i ogólnie zabawnie
-No ja. -zaśmiałam się- A co? Spodziewałaś się araba krzyczącego Allah akbar? Pfff. Chociaż. Chociaż to by było coś. -i w tym momencie straciłam kontrolę nad śmiechem, przypominałam starą kwiczącą świnkę morską od Fostera
-To nie było śmieszne. -zachowywała się dziwnie, dopiero teraz rzuciło mi się to w oczy
-Ejka. Tak właściwie co Ty tu robisz? -spojrzałam na kafejkę i napis "Na sprzedaż"- Jesteś zainteresowana tą ofertą? -spytałam lekko zaskoczona i zmieszana
-T-Ty już nie jesteś zła? -przybrała poważną minę
-Ja? Niby za co? -zaśmiałam się jak głupek, jak francuz do sera [hyhyhy]
[Annie, kartoflany kurdupluu- napiszesz coś dzisiaj jeszcze?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz